Zuza Frydrych

Dziesiątki cekinów, kolorowe stroje, wyrazisty, kanarkowy makijaż i tona żelu na włosach, czyli outfit, w którym Zuza czuje się najlepiej!

Członkini Kadry Narodowej i Wielkopolskiej w Pływaniu Synchronicznym, zawodniczka klubu Astromal Akwawit Leszno i oczywiście jedna z naszych licznych utalentowanych uczniów, uczęszczająca do klasy IIIc- Zuzanna Frydrych znalazła chwilę na krótką rozmowę o tym, co stało się zajęciem jej życia i daje siłę na przyszłość.

 

Kasia Nowak : Kto Cię pierwszy zaprowadził na basen?

Zuzanna Frydrych : W wieku 5 lat ciężko by mi było dojechać do Leszna pociągiem samej, więc oczywiście to rodzice zabrali mnie w celach rozrywkowych na pływalnie. Od razu mi się spodobało.:) W sumie można też powiedzieć, że chlor mam we krwi, bo moja mama już gdy była ze mną w ciąży często jeździła na basen.

K.N.: No to się nie dziwie, że taka z Ciebie dobra pływaczka! A jak doszło do tego, że zainteresowałaś się akurat pływaniem synchronicznym?

Z.F.:  Gdy byłam wtedy na basenie po raz pierwszy zobaczyłam jakieś dziewczyny, które nie pływały tak normalnie od murka do murka, tylko tańczyły w wodzie do muzyki. To było dla mnie coś nowego i zrobiło na mnie ogromne wrażenie! Moja mama zauważyła, że spodobało mi się to i zapytała czy też chciałabym tak trenować.

Moja przygoda z pływaniem synchronicznym zaczęła się gdy miałam 5 lat.

K.N: Jak wspominasz swoje pierwsze treningi , było ciężko? To musi być nie lada sztuka by będąc do góry nogami pod wodą wykonywać nimi różne kombinacje nad powierzchnią!

Z.F.: Haha, racja.:) Treningi z początku były ciężkie. Najbardziej wspominam ćwiczenia na sali, podczas których obciągałyśmy paluszki jak baletnice i chodziłyśmy na palcach w kółeczku. Rozciąganie było bolesne, nie raz wychodziłyśmy z zajęć płaczem.

Napięcie, styl, szyk i wdzięk to jest to, co cechuje pływaczkę synchroniczną i tego też uczyła nas trenerka.

K.N.: Nigdy nie pomyślałaś o tym, że to może jednak nie dla Ciebie, że nie chcesz się tak trudzić, płakać po treningach?

Z.F.: Czasem były gorsze chwile, wiadomo, ale to co robię sprawia mi i zawsze sprawiało mega frajdę. To właśnie ona nie pozwalała mi zakończyć tej przygody.

K.N.: A co wspominasz najlepiej?

Z.F.: Oczywiście obozy! No i rzecz jasna- zawody, których niestety mam coraz mniej, bo jestem już seniorką. Ale medale, defilada, dresy klubowe, czy dresy kadry – to jest to co trzyma sportowca przy tym co robi. Jest to podsumowanie jego ciężkiej pracy, włożonego wysiłku i poświęconego czasu.

K.N.: Właśnie mówiąc o poświęconym czasie… jak często trenujesz?

Z.F.: Treningi aktualnie mamy 3 razy w tygodniu. To mało w porównaniu z wcześniejszymi latami.. teraz czeka mnie matura, więc też mam mniej czasu.

K.N.: To w takim razie co po maturze? Wiążesz przyszłość ze Twoją pasją?

Z.F.:  Oczywiście, że tak!:)

Zawsze chciałam robić to co kocham i na szczęście „znalazłam” pływanie synchroniczne.

Teraz moją wieloletnią pracę i wiedzę chciałabym wykorzystać  w celu trenowania młodych zawodniczek. Marzę by założyć własny klub.

K.N.: Czyli wybierasz się na AWF na kierunek trenerski?

Z.F.: Taki mam plan! A wyobrażasz sobie mnie za biurkiem jako sekretarkę? :p

Chyba bym zwariowała. 😉

Chciałabym żeby moje zawodniczki osiągały dużo w tym sporcie i tym samym rozprzestrzeniały go, promowały.

Dla większości ludzi  to jest „fiknie w wodzie” do muzyki, dla mnie jest to całe życie i chce sie z tym podzielić.:)

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *