Z Leszna do Mosbach 2013

Gdy w 29 września 2012 roku ze smutnymi minami żegnaliśmy się na leszczyńskim dworcu, myśleliśmy, że do ponownego spotkania z naszymi partnerami z wymiany, mamy jeszcze dużo czasu. Jednak zanim zdążyliśmy się obejrzeć, to wczesnym rankiem dnia 11 maja 2013 grupa uczniów z naszego liceum i z Gimnazjum nr 5 w Gronowie pod opieką p. prof. Violetty Dopierały i p. prof. Elwiry Jakubowskiej kierowała się już w stronę granicy z Niemcami.
Jedenastogodzinna podróż zdawała się nie mieć końca, lecz gdy zobaczyliśmy tabliczkę z napisem „Mosbach” nie byliśmy do końca pewni, czy chcemy wysiąść z autobusu. Na szczęście był to tylko chwilowy niepokój, który minął wraz z zobaczeniem naszych niemieckojęzycznych kolegów wraz z ich rodzicami. Każdy z nas zapewne zastanawiał się jak to będzie… przecież czekał nas tydzień w obcym domu i posługiwania się w obcym językiem… Szybko zrozumieliśmy jednak, że nasi nowi „rodzice”,chcą byśmy czuli się u nich jak najlepiej, a porozumiewanie się w języku niemieckim było dla nas nową i przyjemną formą jego nauki.

Muszę przyznać, że przez cały tydzień nie brakowało nam atrakcji i szczerze mówiąc nie pamiętam, byśmy chociaż raz z moją partnerką wylądowały w domu przed 22 i nie miały co robić.
Od razu po przyjeździe do domu i zjedzeniu obiadu byliśmy umówieni na festyn wiosenny, który odbywał się w centrum Mosbach, coś w stylu „wesołego miasteczka”, bardzo przypadło nam to do gustu po ciągnącej się podróży. Jak się okazało, pierwszy wieczór był tylko małą zapowiedzią tego, co czekało nas w kolejnych dniach.
Niedziela była czasem, który w większości spędziliśmy z naszymi partnerami, pływając na basenie, bawiąc się w podchody, oglądając filmy. W poniedziałek wcześnie rano wyruszyliśmy na wycieczkę. Celem był Heidelberg, który niestety przywitał nas ulewnym deszczem, lecz nie przeszkodziło to nam w podziwianiu słynnego zamku i klimatycznego centrum miasta. Nie zabrakło też czasu wolnego na zakupy i skosztowanie tradycyjnych słodyczy, którymi były Schneeballen!( Jak o nich myślę to od razu robię się głodna.;))
Naszym punktem docelowym był Frankfurt nad Menem, który szczególnie zachwycił nas swoją architekturą i połączeniem nowoczesnych wieżowców, ze starymi kamieniczkami.  Mogliśmy zobaczyć przepiękny widok na całe miasto z 53.piętra Main Tower. Odwiedziliśmy też Dialog Museum, które pomogło nam choć trochę zrozumieć jak żyją ludzie niewidomi. Zwiedziliśmy też trzeci pod względem liczby obsługiwanych pasażerów, port lotniczy w Europie. Te trzy dni minęły nam bardzo szybko i gdy wróciliśmy do Mosbach, uświadomiliśmy sobie, że niedługo nasza wymiana dobiegnie końca L
W czwartek od rana poszliśmy do szkoły i mieliśmy okazję uczestniczyć w lekcjach wraz z naszymi partnerami. Osobiście, bardzo przypadła do gustu lekcja historii o II Wojnie Światowej po angielsku. Uwierzcie mi, to bardzo dziwne uczucie, uczyć się dwóch języków na raz i jeszcze historii do tego! Albo gdy kichasz i dostajesz w odpowiedzi „Na zdrowie” w trzech wersjach jednocześnie. 😉
Tego samego dnia zwiedziliśmy też miasto, weszliśmy na wieżę ratusza i oczywiście spędziliśmy miły wieczór z naszymi partnerami.
Piątek był  ostatnim dniem wymiany, z rana jeszcze nikt o tym nie myślał, ale po wizycie u burmistrza, gdy wszyscy spotkaliśmy się na wspólnym grillu, po woli dochodziło do nas, że nasza przygoda się kończy, i że może już nigdy nie zobaczymy naszych kolegów i koleżanek, u których spędziliśmy ten tydzień. Szczerze, ta myśl stała się tak dziwna, że stwierdziliśmy, że to niemożliwe i musimy się jeszcze kiedyś odwiedzić! Czy to naprawdę dojdzie do skutku- nie wiemy, ale mamy taką nadzieję.

Kasia Nowak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *