sens bezsensu

nikt tego nie wie. to wspaniałe i straszne że nikt nie wie co oznaczają moje gesty uczynki szaleństwa. martwimy się śmiercią narodów tymczasem cała galaktyka leci w otchłań nicości. czy królik odpowiada za eksperyment? jakiś badacz zaszczepił mi odruchy instynkty i popędy by następnie obserwować co z tego wyniknie. panie boże przenajświętszy allachu buddo siło sprawcza czy twórcza niech się ktoś zmiłuje ale chyba nie za wszystkie swoje grzechy żałuje. ja i moje kolory przeciętnej zwyczajności. rozumiana jako tako jako najszczytniejsza forma dostojeństwa i arystokratyzmu. jako ostatnia faza pysznego wyniesienia. siła moc i wielkość w przeciętności. najpierw przeze mnie pogardzana i opluwana by później się w niej z lubością zadomowić. popadłem w stagnacyjny regres. żadnych skrajności. może grzechem jest brak grzechu? ta przeciętność jako akt woli i jako dziedziczny syf z łańcucha genetycznego kształtowany przez tysiące lat i setki pokoleń. więc: otrzymana zwyczajność uznana przeze mnie jako akt woli i to wolnej jest grzeszna czy bezgrzeszna? może grzechem jest straszliwa pokusa poznania niepoznawalnego? mignięcia migawki urywki nocy na krawędzi. zło jest jak ciemność. jest wieczne. dobro jest śmiertelne. istnieje jako krótki rozbłysk, zwycięstwo nad ciemnością. paradoksalnie istnienie zła pozwala dostrzec dobro. najlepszy byłby jednak koniec świata. bo może kiedyś, w kolejnym kręgu nieskończoności jeszcze będę kochał. jak rozplątać własne że tak powiem hormonalne rozpacze i niespełnienie z tymi które zapewnił mi czas i ta zwyczajność, to co dostałem w zestawie genów jak w głupim happy mealu? żądam sprawiedliwości a ile razy byłem sprawiedliwy? wołam o porządek moralny a ile raz go deptałem? ja znam to na pamięć. przepraszam. ciało mamy zwierzęce ale aspiracje boskie! hormony głodów nie do zaspokojenia marzeń nie do zrealizowania tęsknot nie do zagłuszenia. jestem zmęczony. tak straszliwie tym zmęczony. męczy mnie piękny wschód słońca jak i zachód. męczy mnie piękno gdzieś ukryte, nie na widoku. męczy mnie moja świadomość i to że przede mną wszystko to zostało odkryte i powiedziane. męczy mnie moje 69kg wody z dodatkiem pierwiastków jakimś cudem żyjące. tylko tyle i aż tyle.

PS. może to świat jest różowy kolorowy i cudny a tylko ja taki zły podły i obłudny?

 

 

2 thoughts on “sens bezsensu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *