Pięciolinia smaków, czyli Gosia Kozak

To, że uczniowie „Jedynki” są utalentowani w najróżniejszych dziedzinach wiadomo nie od dziś. J Dlatego też postanowiliśmy te wszystkie atuty wyszukać i przeprowadzić  serię wywiadów pt.: „Ciekawe twarze”. Szczerze mówiąc nie miałam pojęcia, że niektórzy z nas mają takie ciekawe hobby, umiejętności bądź plany na przyszłość. Mam nadzieję, że w przyszłości wszystkie z wymarzonych celów, wspaniałych „Jedynkowiczów” się spełnią i będziemy mogli chodzić na ich koncerty i płacić grubą kasę za bilety, czytać o nich w naukowych bądź modowych czasopismach, oglądać w telewizji, czy też zjeść w ich restauracji!

Zapraszam Was do czytania, poznawania kolegów z zza ściany i szukania własnej pasji, bo może to z Tobą zrobimy następny wywiad.;)!

 

Jesteście głodni? Bo jak nie to zapewne zaraz będziecie!;) a to dlatego, bo pierwszą odsłoną „Ciekawych twarzy” będzie przyszła szefowa kuchni! A mianowicie Małgorzata Kozak z klasy 3E.

Gosia to naprawdę sympatyczna dziewczyna, która chyba na co dzień zaraża swoją pogodą ducha.:) Na szczęście mimo wielu zajęć szkolnych udało nam się znaleźć chwilę i porozmawiać o jej kulinarnych przebojach.

 

KN:  Cześć, Gosiu! To może zaczniemy tak od samego początku… Jak myślisz, skąd u Ciebie ta pasja do gotowania?

GK:  Wiesz… to chyba dzięki mojej mamie i babci. Już od najmłodszych lat uwielbiałam spędzać chwile w kuchni i pomagać im przy pieczeniu czy gotowaniu. Pamiętam też, że jako mała dziewczynka zabierałam garnki i inne przyrządy kucharskie, szłam do piaskownicy i robiłam sałatki, babki itp. A potem dawałam je babci do „skosztowania”. ;p

KN: No, zawsze od czegoś trzeba zacząć! A co było Twoim pierwszym, samodzielnym wypiekiem?

GK: W 6 klasie…upiekłam babkę! Co prawda z zakalcem, ale nikt raczej nie śmiał mi tego powiedzieć. 😉

KN: A teraz, w domu możesz liczyć na szczerą ocenę dania?

GK: To zależy! Moi bracia – tak – oceniają bardzo obiektywnie! Gorzej z mamą.. bo ona nie chce robić mi przykrości.

KN: Czyli rodzice generalnie są zwolnieni z gotowania w domu?;)

GK: No niestety… na co dzień nie mam czasu by zrobić obiad czy coś upiec, ale za to w weekendy zawsze jest pyszne danie a potem oczywiście – deser! 😀

KN: Masz jakieś ulubione przyprawy, składniki?

GN: Wiesz… lubię eksperymentować. Bardzo dużo ciekawych dodatków zdobywam podróżując. Ostatnio np.  przywiozłam oliwę truflową, czy podczas szkolnej wycieczki do Paryża kupiłam pasztet z gęsi, to dopiero rarytas.:)

KN: A co z przepisami? Wymyślasz je sama, bierzesz z książek?

GK: Mhm.. oczywiście w domu mam całą szafę zawaloną różnymi książkami kucharskimi, wycinkami z gazet, teraz jestem już na takim etapie, że raczej staram się sama łączyć składniki, ale wiadomo, że podstawy są bardzo ważne, więc zaglądam do mojej biblioteczki. Czasem też wystarczy, że znajdę jakieś zdjęcie i zastanawiam się z czego to może być zrobione i próbuję odtworzyć coś podobnego.

KN: A masz ulubionego autora?

GN: Oh..tak! Julia Child – moja ubóstwiana kucharka, wprowadziła kuchnię francuską do USA, ma proste, sensowne i oczywiście – smaczne! – przepisy, a ja uwielbiam kuchnię francuską.:)

KN: A co z polską?

GK: Polska kuchnia też mi odpowiada! Szczególnie staropolska(mam książkę z 1905 roku!), wykwintne dania, często z trudną recepturą, ale dobre na wystawne przyjęcie. Choć lubię dodawać do nich nutkę nowoczesności.;)

KN: A właśnie.. co polecasz jako sprawdzone smakołyki na np. urodziny?

GK: Oczywiście tort! Bez niego nie ma urodzin – sama upiekłam go na moje osiemnaste urodziny, trochę było roboty, ale przecież to tylko raz w życiu ma się taką imprezę.:) I uwielbiam podawać desery, np. panna cottę.

KN: Wszystkie Twoje ulubione i własne przepisy można znaleźć na blogu, który prowadzisz od…?

GK: Od ponad roku. Tak, większość receptur znajduje się właśnie tam. Niestety ostatnio nie mam za dużo czasu, a prowadzenie bloga jest czasochłonne, lecz staram się jak mogę by co jakiś czas dodawać nowe posty.

KN: Swoją przyszłość też wiążesz z gotowaniem?

GK: Absolutnie tak.:) Mam nawet taki mały plan:  Studia na Wyższej Szkole Hotelarstwa i Gastronomii w Poznaniu a później moim marzeniem byłoby szkolenie się we Francji pod okiem jakiegoś dobrego szefa kuchni no i oczywiście założenie własnej restauracji.

KN: No to mam nadzieję, że to Ci się kiedyś uda i będę mogła skosztować Twoich dań siedząc w lokalu kuchmistrzyni -Gosi Kozak.:)

GK: Haha… Dziękuję!:)

KN: A! mam jeszcze jedno pytanie:  co jest najlepsze na parszywy humor?

GK: Jak to co? Oczywiście czekolada! W każdej postaci.:)

Z Gosią rozmawiała Kasia Nowak.

 

W imieniu Gosi zachęcam wszystkich do odwiedzenie jej bloga PIĘCIOLINIA SMAKÓW, jak i również specjalnie dla czytelników „Zajawki” zamieszczam autorski przepis Gosi na pyszny deser bananowo-kawowy, czyli coś idealnego na poprawę humoru i pobudzenie podczas jesiennej szarugi!

 

 

 

 

Deser bananowo – kawowy
(3 Porcje)

 

Składniki:
– 200ml śmietany kremówki + 20ml
– 100g cukru pudru
– ½ opakowania serka mascarpone
– 2 banany
– 2-3 łyżeczki kawy rozpuszczalnej (drobnej, nie w granulkach)
– ¾ tabliczki czekolady mlecznej
– 5-6 biszkoptów podłużnych
Przygotowanie:
Ubić śmietanę (200ml) pod koniec dodając cukier puder. Mascarpone wymieszać z kawą. Dodać do ubitej śmietany, wymieszać. W kąpieli wodnej (na garnku z gotującą się wodą stawiamy metalową miskę tak, aby nie dotykała ona powierzchni wody) rozpuszczamy czekoladę z 20ml śmietanki, cały czas mieszając. Powstanie nam sos czekoladowy. Banany pokroić w plasterki pozostawiając większe kawałki do dekoracji każdego deseru. Kłaść warstwami: sos czekoladowy, pokruszone biszkopty, krem kawowy, banany. Na samej górze zostawić warstwę kremu kawowego, udekorować sosem czekoladowym i kawałkami bananów. Smacznego!:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *