Facebook czy FaceBóg ?

Dziś kogoś lubisz, jutro go ukrywasz, pojutrze usuwasz ze znajomych.

​Żyjąc w XXI wieku, jesteśmy otoczeni masowymi środkami przekazu: Internetem, telewizją, telefonami. Ostatnio bardzo modne jest mieć konto na Facebook’u czy też Naszej-Klasie. „Gdyby Facebook był państwem, zajmowałby trzecie miejsce pod względem liczby ludności. Na jego punkcie oszalało już ponad pół miliarda ludzi. Niektórzy twierdzą, że jeśli cię nie ma na Facebooku, to nie istniejesz. Na naszych oczach – i za naszą zgodą – Facebook staje się największym dyktatorem XXI wieku. Więcej niż 1 na 4 osoby surfujące po Internecie nie tylko ma na nim konto, ale skorzystała z niego w ciągu 30 ostatnich dni. Co miesiąc użytkownicy zostawiają tu 25 miliardów informacji, każdego tygodnia umieszczają w serwisie blisko miliard zdjęć, co czyni z Facebooka największą na świecie kolekcję fotografii.” – tak społecznościowy serwer opisuje Joanna Nikodemska.
​ Przez ten znany serwer społeczny można ze sobą także korespondować. Ale czy jest aż tak potrzebny w naszym życiu ? Dla wielu użytkowników stał się FaceBogiem. Internet, telewizja jak i inne środki masowego przekazu uzależniają. Łatwo uzależnić się także od Facebooka. Pochłania nas czytanie nowych wiadomości, oglądanie zdjęć z ostatniej imprezy, czy też dowiadywanie się kto i z kim jest „w związku”. „Nie da się ukryć, że Facebook to medium »flirciarskie«, opierające się na atrakcyjności. Za sprawą specyficznego sposobu formatowania wpisów, z każdym musimy dziś odbyć rodzaj flirtu – zarzucić sieć, zaciekawić sobą, pouwodzić, zaczarować. To jednak na dłuższą metę męczące. Flirt non stop zniosą chyba tylko nastolatki” – mówi prof. Tomasz Szlendak, socjolog z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu z felietonu Joanny Nikodemskiej. To zaskakujące, ale aż 13 proc. użytkowników zerwało związek, zmieniając status na Facebooku i nie mówiąc o tym partnerowi. Bardzo szybko z 15 minut przeznaczonych na „siedzenie na Fejsie” może zrobić się godzina. Mogę się założyć, że u wielu użytkowników, Facebook jest jedną z pierwszych stron, jakie odwiedza zaraz po załączeniu się do „świata wirtualnego”. „Zalogowani to spora grupa dorosłych, ale w większości młodzież i dzieci. Ci, którym Internet towarzyszy stale od dzieciństwa, coraz bardziej przypominają ludzi chorych na autyzm. Mają problemy z komunikowaniem uczuć, rozumieniem cudzego punktu widzenia i utrzymywaniem relacji społecznych: unikają kontaktu wzrokowego, słabo radzą sobie z odczytywaniem mowy ciała” – uważa prof. Gary Small, psychiatra z University of California w Los Angeles którego wypowiedź znalazła się w felietonie.
​Młode pokolenie nazywa Cyfrowymi Tubylcami. Bardzo często osoby opętane przez Internet tracą kontakt z rzeczywistością. Właśnie do tego może przyczynić się Facebook. Osoby uzależnione, zamiast rozmawiać ze znajomymi czy rodziną wolą zamknąć się w pokoju i porozmawiać na Facebooku, Gadu- Gadu lub przez Skype. Dla jednorazowych rozmów nie jest to groźne. Tymczasem, jeżeli łatwiej nam rozmawiać z internetowymi przyjaciółmi niż z osobami z naszego otoczenia, powinniśmy to uznać za pierwszy stopień uzależnienia. Trzeba się już obawiać zawładnięcia nami przez Internet. Doskonałym przykładem potwierdzającym to, co napisałam może być film Jana Komasa pt. ”Sala Samobójców”. Film opowiada o Dominiku, chłopaku z klasy maturalnej. Ma on wielu znajomych, najładniejszą dziewczynę w szkole, bogatych rodziców, pieniądze na ciuchy, gadżety, i imprezy. Z czasem uzależnił się od Internetu, a rozmawiać potrafił tylko z osobami z świata wirtualnego. Wpływ na to miały także problemy rodzinne. Dominik w pułapce własnych uczuć, wplątany w śmiertelną intrygę, straci to, co w życiu najcenniejsze…
​Facebook rozwija się w zawrotnym tempie, tym samym dążąc do obnażania prywatności użytkowników. Najnowsze propozycje Marka Zuckerberga (twórcy Facebooka) mogą zaskakiwać, a nawet przerażać. Chodzi o automatyczne rozpoznawanie osób na fotografiach i lokalizowanie użytkowników. System porównuje twarze na zdjęciach z profilami w bazie i – jeśli znajdzie identyczną – podpisuje pod zdjęciem, kto jest na nim obecny! Nie sposób uniknąć wszystkich zagrożeń, jakie czyhają na nas w wirtualnych społecznościach. Można jednak ograniczyć ryzyko do minimum i to całkiem łatwo. Osobiście uważam, że wszystko jest dla ludzi, ale należy korzystać z tego z umiarem i rozsądkiem, bo nowoczesne technologie w rękach ludzi nieodpowiednich, to wielkie zagrożenie.

Magda Poprawska

Oparte na felietonie Joanny Nikodemskiej,
której pełen artykuł ukazał się w magazynie „Focus”

One thought on “Facebook czy FaceBóg ?

  1. Podoba mi się ten artykuł. Sama się czasem łapie na tym ile marnuje czasu na facebooku. Jednak też wiemy, że świat staje sie coraz bardziej otwarty i facebook jest bardzo dobrym sposobem by utrzymywać kontakt ze znajomymi z zagranicy czy innych miast. Tak jak zaznaczyłaś dobrze jest utrzymywać umiar.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *