Problemy Otaku

Ostatnio pisałam o tym, jak zaczyna się zainteresowanie mangą. Kiedy już chce się ją czytać, pojawia się problem – jak? Przez Internet? A może zacząć ją kupować?

Jest wiele stron internetowych, na których można znaleźć dużo różnych tytułów.
Z polskich mogę polecić manga-lib.pl czy centrum-mangi.pl, z angielskich mangareader.net. W gruncie rzeczy wystarczy wpisać w Google nazwę mangi
z dopiskiem „online”, by móc ją czytać. Jest to szybkie i bezpłatne. Tłumacze na tym nie zarabiają, bo to robota „od fanów dla fanów”. Przy wyszukiwaniu niektórych tytułów po polsku pojawiają się jednak problemy – nie sposób ich znaleźć. To tzw. „mangi zlicencjonowane”, które są wydawane w Polsce. Usuwa się je z sieci w trosce
o wydawnictwa. Chcesz przeczytać? Kup. Z jednej strony to zrozumiałe – w innym przypadku mangi kupowaliby jedynie prawdziwi pasjonaci, a nadal jest ich zbyt mało, by zapobiegło to upadkowi wydawnictw.

Kupienie mangi jedynie na podstawie jej opisu niesie ze sobą duże ryzyko. Na takiej zasadzie kupiłam tylko 3 tytuły. Jeden już sprzedałam, drugiego mam zamiar się pozbyć w najbliższym czasie,  a trzeci to strzał w dziesiątkę. Wobec kolejnych zastosowałam inną taktykę – przeczytałam je wcześniej po angielsku. Tytuły, które mi się najbardziej spodobały, znalazły się na mojej półce. Gdybym tak nie robiła, zapewne bym zbankrutowała – statystyczna manga kosztuje 19, 90 zł. Niby niewiele, ale wystarczy pomyśleć o „tasiemcach” (wielotomowych mangach). Podam to na przykładzie „Naruto” który wychodzi chyba co miesiąc. Kupienie każdego tomiku
w roku kosztowałoby prawie 240 zł, a przecież nikt nie ogranicza się tylko do jednego tytułu. Część tasiemców z nieznanych mi przyczyn nadal pojawia się w sieci w języku polskim („Naruto”, „Bleach”), co pozwoliło mi na strategię: kupuję, co lubię. Tym sposobem na regale mam 10 tomów „Naruto”, w których znajdują się moje ulubione wydarzenia. Niestety, przy innych, usuniętych z sieci tasiemcach trzeba było zmienić taktykę – kupiłam więc tylko 3 pierwsze tomy („Pandora Hearts”). W razie przypływu gotówki pewnie zamówię kolejne (Audycja zawiera lokowanie produktu? Po prostu muszę w tym momencie polecić sklep yatta.pl. Mangi, figurki, słodycze – znajdziecie tam wszystko).

Ita Jarzembowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *