Jak bycie Otaku wpływa na moje „Ja”?

 

Zauważyliście pewnie, że większość Otaku łączą wspólne cechy charakteru w dość mocny sposób przypominające postacie z anime. Większość tych stworzonek jest energiczna, ubiera się na kolorowo, jest bardzo emocjonalna i wyraźnie okazuje swoje uczucia: jeśli chce się śmiać- robi to, gdy jest zła rzuca wszystkim co jest pod ręką, gdy chce płakać- płacze.

Wspomnianą kwestię dokładniej omówi dziedzina nauki, zwana psychologią, jednakże rzeczą wiadomą jest, iż im dłużej spędzamy czas z kimś (lub czymś), kto zachowuje się w dany (szczególnie oryginalny) sposób, jego (tego) zachowania przechodzą na nas. Dlatego nie można się dziwić, że po przebywaniu z osobą jąkając się, zaczynamy się jąkać sami, ani, że po obejrzeniu całego sezonu jednego anime, zaczynamy się zachowywać jak główna bohaterka. Czy jest to złe? Na pewno w pewien sposób nie. Zależy też, oczywiście, od gatunków animacji jakie oglądamy (np. radzę nie wzorować się na bohaterkach „Higurashi no naku koro ni”), ale cytując stare porzekadło zawsze „co za dużo to nie zdrowo”.

Osobiście miałam kilka sytuacji, po których stwierdziłam, że zdecydowanie muszę ograniczyć oglądanie. Zaczęłam m.in. wykrzykiwać na lekcjach, podczas sprawdzania obecności zamiast „obecna” czy „jestem” „hai!”(jap. `tak`), bo tak właśnie się mówi w Japonii. Nie zważając na otoczenie
w październiku, w nowej szkole, jadłam też pałeczkami i ignorowałam komentarze i dziwne spojrzenia dopiero co, przecież, poznanych ludzi. Ogromny wpływ mają także konwenty, na których wszyscy są jedną wielką rodziną. Wiele razy zapominałam o tym, że podejście do całkiem nieznanej osoby
w szkole i zapytanie jej „Co jesz?”, może być odebrane z dystansem przez „niewtajemniczonych”.
W końcu w liceum większość uczniów zabiera ze sobą śniadanie z domu, i nie przyjdzie im nawet do głowy, że ktoś mógłby się równie dobrze nie przygotować (lub zjeść wcześniej) i w tym momencie głodować. Przejęłam także mnóstwo podskakiwań i wykrzykników, które w miejscach publicznych również przyciągają wiele uwagi.

Jednakże nie wszyscy tak funkcjonują. Jedna z uczennic naszego liceum (nie zgodziła się na ujawnianie nazwiska) odpowiedziała na zadane w tytule pytanie następująco: „ Tak ogólnie, to bycie Otaku nie zmieniło zbytnio mojej osobowości. Tylko w inny sposób spędzam wolny czas: czytam mangę, oglądam anime i azjatyckie dramy no i słucham k-popu ^^. Od czasu do czasu pojadę też na jakiś konwent. Czasami też zamiast „tak” odpowiadam „hai” i muszę tłumaczyć, co to znaczy, ponieważ „normalni” ludzie nie wiedzą.”. Inna uczennica stwierdziła, że niekoniecznie bycie Otaku, ale odbiór pewnego kanonu piękna prezentowanego przez mangaków, działa odrobinę dołująco. Z tym stwierdzeniem mogę zgodzić się w stu procentach. Sama zmagam się z tym problemem i nie dziwi mnie, że czasami odczuwa się potrzebę zjedzenia całej tabliczki czekolady.

Każda subkultura kieruje się pewnymi swoimi zasadami: pisanymi i nie, ogólnie przyjętymi
i domyślnymi. Nie można jednak stwierdzić, że wyróżniające się cechy są czymś dziwnym, niechcianym i należy je tępić. Wręcz przeciwnie – są piękne. Niby dlaczego mamy wstydzić się tego kim jesteśmy? Po co zgrywać kogoś innego? Prędzej czy później i tak ludzie nas poznają, więc nie widzę najmniejszego sensu udawać.

KAROLINA NOSEK

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *