Polska znajduje się dość daleko od Japonii – nikt nie zaprzeczy. Co się zatem stało, że coraz więcej Polaków interesuje się mangą i anime?

Fala zainteresowania m&a, zależnie od okresu większa bądź mniejsza, utrzymuje się w Polsce od około piętnastu lat. Wtedy pojawiły się w telewizji takie anime jak „Czarodziejka z księżyca”, „Dragon Ball” czy „Pokemony”. Kto ich nie oglądał jako dziecko? Jestem pewna, że dzięki nim każdy miał styczność z anime – nawet jeśli o tym nie wiedział. Ja byłam w dokładnie takiej sytuacji, więc gdyby ktoś mnie spytał, jakie było pierwsze obejrzane przeze mnie anime, spytałabym: Ale świadomie obejrzane? Bo „pierwsze pierwsze” były właśnie „Pokemony”, „Duel Masters” czy „Król Szamanów”. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, co to „manga” czy „anime”. Dowiedziałam się w piątej klasie szkoły podstawowej. Piórnik mojej przyjaciółki zdobiły naklejki z postaciami z „Naruto” (były dołączone do jakichś rogali, które masowo się kupowało w tamtych czasach). Zainteresowały mnie, więc włączyłam kilka pierwszych odcinków – i wpadłam. Zaczęłam oglądać tzw. „tasiemce” (anime mające wiele setek odcinków), których nowe epizody ukazują się każdego tygodnia. Jako osobie z natury niecierpliwej, nie chciało mi się czekać aż siedmiu dni na informację, co się dzieje z moimi ulubionymi postaciami, więc zaczęłam czytać mangi (anime jest najczęściej tworzone na podstawie mangi, więc to jasne, że to pierwsze jest bardziej „do tyłu” z wydarzeniami). Teraz czytam mangi i kupuję ulubione tytuły – w Polsce pojawia się coraz więcej wydawnictw, które oferują naprawdę fajne mangi.

Byłam ciekawa, jaki był pierwszy kontakt z m&a moich znajomych (również uczniów naszego LO) – może podobny do mojego? Okazało się, że niekoniecznie:

To wyszło jakoś tak, że w drugiej klasie gimnazjum usłyszałam, że znajomi jadą  na konwent… (spotkanie fanów –dop. autorki)Wiedziałam już, co  to jest, ale dotychczas byłam tylko na jednym, w dodatku fantasy. Dlatego, kiedy usłyszałam hasło ,,manga”, ,,anime”, pomyślałam, że dlaczego nie, pojadę. I obejrzałam sobie polecane na jakimś forum ,,Elfenlied” (w sumie nie wiedziałam co to za anime) i się wkręciłam… (Mayu)

To się w sumie zaczęło od kuzyna starszego. Oglądał on„Naruto” i „Dragon Ball” i pokazał mi kilka odcinków. Wtym samym czasie na Jetixie zaczął lecieć „Naruto” i nie opuściłam żadnego odcinka. (Nicol)

Byłam umówiona ze znajomymi, ale się spóźniłam i zaczęli oglądać „Ruchomy  zamek Hauru”. Jak  przyszłam to byli akurat w połowie, więc musiałam z nimi do końca obejrzeć. Potem wracałam do domu z myślą: „Hej, a co było wcześniej?”. Poszukałam w internecie i obejrzałam jeszcze raz od początku. Spodobało mi się, a że znajoma o tym wiedziała, to poleciła mi „Death Note”. No i potem zaczęło się szukanie coraz to innych i lepszych. (Ola)

Spodobały mi się anime, które leciały w TV : „Dragon Ball” i „Pokemony”. W podstawówce zacząłem oglądać „Naruto”, „Death Note” i tak to poleciało. (Aleks)

Ita Jarzembowska

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *