W nieruchomym oku cyklonu, czyli powieść Sylvii Plath.

Książka kultowa. Niewiele nam to mówi. Tajemnicze i bliżej niesprecyzowane słowo, zamieniające zwykłą lekturę nowej powieści w gorączkowe poszukiwanie skarbu, czegoś, co zachwycało, oburzało czy wręcz : zmieniało miliony ludzi przed nami. (Słowo, które może również skutecznie podnieść wyniki sprzedaży, ale to już zupełnie odrębna kwestia)

Kultowa, czyli jaka ? Wystarczy sięgnąć po dowolny tytuł opatrzony tą etykietką. Może być to powieść, najlepiej taka, o której już kiedyś słyszeliśmy. Może zachęcić czymkolwiek, chociażby intrygującym tytułem czy przemyślaną grafiką na okładce.

‘Szklany klosz’ , po części autobiograficzna powieść Sylvii Plath, na przykład.

Życie Esther Greenwood, młodej, utalentowanej studentki przypomina piękny sen, a przynajmniej, sądząc po pierwszych rozdziałach, na taki wygląda. Jest idealnie. Wystawne nowojorskie życie na koszt redakcji prestiżowego pisma kobiecego. Szampan i hotel z widokiem na świat, towarzyskie kontakty bez znaczenia i mężczyźni w perfekcyjnie skrojonych garniturach. Miesięczny staż dobiega jednak końca, a powrót do codzienności z niewykonalnymi planami i domem na przedmieściach okazuje się zadaniem ponad siły. Esther zaczyna konfrontować wyobrażenia o idealnym życiu z rzeczywistością i…. zatrzymuje się w martwym punkcie. Tytułowy szklany klosz szczelnie odgradza ją od realnego świata i sprawia, że jedynym sensownym rozwiązaniem wydaje się być ‘’ szybka śmierć’’.

Ból , doświadczenie pustki, świadomość, że życie jest jedno i nie można przeżyć go na piętnaście różnych sposobów. Jeszcze samotność. Apatia. Wszystkie doświadczenia narratorki, znane po części każdemu z nas, można znaleźć w wielu innych książkach i filmach, w końcu temat jest naprawdę szeroki. Wiele trafnych spostrzeżeń Esther (autorki?) zasługuje na uwagę, jednak analiza stanów psychicznych jest momentami dość banalna. Prawdziwa, ale zbyt uproszczona, chyba że skomplikowane opisy doświadczeń wewnętrznych celowo zostały pominięte przez Plath. Czegoś jednak brakuje.

Obyczajowość lat 60., czy podejście do kwestii relacji damsko-męskich, homoseksualizmu, równouprawnienia kobiet, wreszcie szerokie zagadnienie postrzegania osób chorych psychicznie iw społeczeństwie i metody ich leczenia (np. słynne elektrowstrząsy) – w ,, Szklany kloszu’’ można znaleźć wszystko. W momencie wydania książki wspomniane tematy pewnie wywoływały oburzenie, w obecnych czasach raczej już nie szokują. Poglądy na temat małżeństwa i roli kobiet prze ostatnie pięćdziesiąt lat mocno się zmieniły. Odważne, feministyczne przekonania autorki dzisiaj nie wydają się tak kontrowersyjne. Niektóre tematy tabu po prostu zniknęły.

Czytając kolejne opisy nieudanych prób samobójczych, codziennego życia w zakładzie zamkniętym , aż do ostatniego rozdziały, nie wolno zapomnieć że to powieść autobiograficzna. I może właśnie to jest kluczem do zrozumienia, dlaczego ktoś określił powieść jako ‘kultową’. Można podejść do treści sceptycznie i uznać ją trochę za powierzchowną, można uznać, że Plath nie odkrywa Ameryki i znaleźć sobie coś ciekawszego. Można zaczytać się w ramach rozrywki i podświadomie liczyć na szczęsliwe zakończenie. Lub – jeśli sami, na własny użytek zdecydujemy się dać tej pozycji miano kultowej – wydobyć odłamki skarbu dla siebie.

Sylvia Plath popełniła samobójstwo niecały miesiąc po opublikowaniu książki. W jakikolwiek sposób ocenia się tę powieść, ten fakt musi wpłynąć na jej odbiór. To w końcu świadectwo autentycznych przeżyć, głos prawdziwej osoby, która ujawniła siebie. Może to właśnie stanowi skarb tej książki.

Kultowej – chyba tak. I bez szczęśliwego zakończenia.

Anna Leśniak III D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *