Szymon z Magnetyka

Uwaga! Uwaga! Magnetyk potrzebuje wokalisty! Zgłaszać się może każdy, kto czuje się na siłach, do Szymona Wawrockiego z klasy 2g, ale najpierw, czy chcecie być częścią zespołu czy nie, zapraszam do przeczytania wywiadu z głównym perkusistą ILO w Lesznie.:)

Kasia Nowak: Szymi, masz może chwilkę bym przeprowadziła z Tobą wywiad do Zajawki?

Szymon Wawrocki: Wywiad? Ze mną? A czemu? No dobra, mam chwilę! 😀

K.N.: To super! To opowiedz mi jak zaczęła się Twoja przygoda z muzyką.:)

S.W.: Haha! No wiesz, w mojej rodzinie krąży taka legenda… Podobno mój tata, gdy byłem jeszcze bardzo mały, zamiast tradycyjnych kołysanek śpiewał mi piosenki rockowych i metalowych kapel, ciekawa historia, ale nie mam pojęcia czy jest prawdziwa. :p

K.N.: Naprawdę? Czyli to tata rozbudził w Tobie pasję muzyka?

S.W.: To on zauważył, że potrzebuję takiego rozładowania energii, emocji za pomocą muzyki i też z jego inicjatywy w 3 klasie podstawówki dostałem perkusję! Starą, bo starą, ale moją, pierwszą!:)

A rok później do mojego dorobku dołączyła też gitara, ale to jednak perkusja zajmuje priorytetowe miejsce w moim sercu.

K.N.: Szkoliłeś się sam?

S.W.: Tak… W sumie to dopiero rok temu zdecydowałem się pójść na lekcje do nauczyciela, aby poprawić i rozwijać swoja technikę.

K.N.: Ja w ogóle nie mam pojęcia o nutach ani niczym takim, więc bardzo Cię podziwiam! No, ale nie mówimy tutaj o mnie.;)

Wiem, rzecz jasna, że jesteś członkiem zespołu metalowego Magnetyk, to Twój pierwszy zespół?

S.W.: Tak jak chyba każdy muzyk (każda osoba nasiąknięta rockowa muzyka), tak i ja od najmłodszych lat marzyłem o własnej kapeli. Na początku grałem z tatą-gitarzystą, później razem z kumplem Michałem i innymi znajomymi w 1 klasie gimnazjum założyliśmy, no powiedzmy, że zespół – typowo garażowe granie. Zgromadziliśmy jakieś stare sprzęty i tak oto za wzmacniacz służył nam nie najnowszej daty komputer. Była to jakaś przedziwna konstrukcja mojego Taty, która ostatecznie poszła z dymem. Ale było głośno no i był dym, także prawdziwy rock ‘n’ roll 😉

Ale później nasze drogi jakoś się rozeszły w sumie niewiadomo, dlaczego. Jednak z Michałem nigdy się nie rozstałem (gram z nim do dziś, w Magnetyku). Długo nie wytrzymałem bez kapeli.

W sumie Magnetyk powstał przez przypadek.. Dość nietypowa historia, przynajmniej tak myślę.;)  A stało się to tak, ze Maciej-gitarzysta i aktualnie wokalista w Magnetyku- szukał jakiegoś kolesia na popularnym portalu społecznościowym, który będzie miał na profilowym zdjęcie z perkusja. No i tak się zaczęło. Magnetyk rozpoczął swoja egzystencje na tej planecie.;)

K.N.: Co uważacie za swój największy sukces?

S.W.: Wciąż na niego czekamy! Wiemy, że możemy osiągnąć coś tylko i wyłącznie katorżnicza robota, więc gramy, ćwiczymy (razem próba raz w tygodniu-i musi być!;d), ale ja ćwiczę codziennie, bo wychodzę z założenia, ze tylko ciężką praca może przynieść owoce. No i mamy nadzieję, że w końcu coś z tego wyjdzie. Nie chcemy by nasza muzyka była łatwa w odbiorze, chcemy zaskakiwać, zmuszać do myślenia, przekazywać jakąś myśl, zaciekawić.

K.N.: A jak wspominasz w takim razie swój pierwszy koncert?

S.W.: Mój pierwszy koncert? To było jak miałem 8 lat i grałem w kościele, razem z zespołem, w którym średnia wieku była mniej-więcej 19 lat. Także wyobraź sobie pierwsza reakcje tych ludzi, gdy przyszedł na próbę szczerbaty i pulchny Szymonek i oznajmił swoim dziecięcym głosikiem: no, to ja tu zabębnię dla was… Powiem Ci, ze już wtedy poczułem jakiś impuls, muzyka-jej wykonywanie jak i słuchanie- dawała mi niesamowite poczucie szczęścia, jak nic innego.

K.N.: Czyli wychodzę z założenia, że muzyka pełni bardzo dużą rolę w Twoim życiu?

S.W.: Oczywiście! Ona jest wszystkim i wszystko jest muzyką. Trzeba tylko umiejętnie słuchać – ktoś szura butem, w starym autobusie skrzypi nadwozie, drzewo się złamie. To wszystko to muzyka. Przecież pierwsze, co słyszeliśmy, to bicie serca naszej Mamy. Czyli zasadniczo każdy z nas ma w sobie potencjał na bycie perkusista.;)

K.N.: A Twoje plany na przyszłość? Połączysz biologię, chemię i pasję muzyczną?

S.W.: Na pewno nie rzucę szkoły i nie wyjdę z założenia: na bank mi się uda. Na biol-chem. Nie poszedłem z mysla-kurde, musze być w jakieś tam klasie, pierwszej lepszej. Biologia i chemia ciekawią mnie, bawią mnie tez w jakiś sposób. Planuje studia na kierunku przyrodniczym. Ale chce ciągle grac. Cały czas. To jest tak na prawdę moje Zycie. Muzyka. Tworzenie czegoś, co będzie odzwierciedleniem mnie, w czym będę mógł się realizować. Generalnie to było tak, ze gdzieś ta muzyka zawsze była, ale najczęściej gdzieś na boku. Teraz chiałbym, aby weszła do mojego życia pełną para i chciałbym poświęcić jej cale życie.

K.N: Życzę Ci dalszych sukcesów i bardzo dziękuję Ci za rozmowę.

S.W.: Też dziękuję, ale powiem cos jeszcze do czytelników na zakończenie. Weźcie ogarnijcie to swoje życie. Znajdźcie cos, co stanie się waszym życiem. Słuchajcie tylko samych siebie. Znajdźcie w życiu swoja i tylko swoja Muzę. Róbcie w przyszłości to, co kochacie i niczego nie żałujcie.

Kasia N.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *