Leszno Czuje Bluesa

W piątek 16.11.2012, w Miejskim Ośrodku Kultury miało miejsce jedno z najciekawszych i najbardziej emocjonujących wydarzeń tego roku w Lesznie – kolejna, czwarta już edycja Leszno Czuje Bluesa! Od poprzednich imprez różniła się przede wszystkim rozmachem. Czegoś takiego u nas jeszcze nie było!

Zanim przejdziemy do głównej atrakcji wieczoru wspomnę o organizacji festiwalu, która w pierwszych dwóch dniach (tj. 15.11 i 16.11) festiwalu zrobiła na mnie duże wrażenie. Wszystko dopięte na ostatni guzik, krótkie kolejki do kas i sympatyczni organizatorzy. Do kupienia żarcie, napoje, koszulki, kostki do gitary, naszywki, breloki, bluzy… i dużo, dużo więcej. Jak zapewne wiecie w sobotę 17.11 w Klubie Studenckim Fabryka Cukierków swój koncert dała legendarna toruńska kapela – Kobranocka! I na ten koncert miałem zamiar się wybrać, ale gdy usłyszałem „wstęp dwadzieścia siedem złotych” wyszedłem bez słowa. Nawet nie chodzi mi o to, że dużo (bo dużo), ale o fakt, że wcześniej o cenie biletów nic nie słyszałem. Pewnie, były w przedsprzedaży za dwie dychy (i tak dużo), ale o przedsprzedaży także nie miałem pojęcia. Brak informacji w Internecie, brak informacji na mieście. Och, i jeszcze godziny im się trochę pomyliły. W Internecie dane mówiły o 19.00, zaś na plakacie przed wejściem do Klubu widniała godzina 20.00. Słabiutko. A we wrześniu, rok temu, całkowicie za darmo miałem okazję słuchać Kobranocki na żywo w ich rodzinnym Toruniu. Można? Można.

Dobra, skończę już to narzekanie, wróćmy do dnia 16.11. Godzina 21.10. Lekko zniecierpliwiony i podekscytowany do granic możliwości tłum zaczyna śpiewać „Wehikuł Czasu”. Niesamowita atmosfera, kto był ten wie, kto nie był niech żałuje! I oto właśnie na scenie pojawia się kultowy Dżem. Młodzi zaczynają się przepychać, każdy chce znaleźć się jak najbliżej sceny. Ktoś podskoczył, ktoś kogoś popchnął, ktoś upadł. Tak powstaje kameralne, acz klimatyczne pogo.

Robi się spokojniej. Zaczęli grać „Do kołyski”. Publiczność tylko na to czekała – każdy posiadający zapalniczkę wyjmuje ją, zapala i tradycyjnie, powoli, lekko porusza to w prawo, to w lewo. Świetny klimat.

Znów grają coś żywszego! Dobra okazja, by… znaleźć się na fali! I zaraz da się słyszeć „łapcie, łapcie! Dalej to, dalej podaj!”. Skorzystał z tego wokalista, Maciej Balcar, rzucając się w tłum. Straże w pogotowiu, gotowi na wszystko… ale na szczęście nie musieli interweniować. Łapiemy członka zespołu, by po chwili bezpiecznie „odstawić” go na scenę. Ściskania sobie dłoni nie było końca, każdy jak szalony chciał dotknąć choć palca artysty 🙂

Zespół schodzi ze sceny. Wyczerpana, ale niespełniona publika domaga się więcej. Nie zagrali przecież swoich największych hitów! Wołamy „Victoria! Victoria!”. Nasze prośby i błagania zostały wysłuchane, oto grają… „Autsajdera”. I ponownie – pogo.

Dżem znów znika z pola widzenia. Krzyczymy raz jeszcze „Victoria! Victoria!” i się zaczęło. Niestety, piękna tej chwili nie opiszą słowa. Po sześciokrotnym powtórzeniu słów „O Victoria ma!” czuję żal, że to już koniec, ale jednocześnie cieszę się, że wreszcie mogę wyjść i napić się wody. Jestem wykończony. Tłum nadal wiwatuje, tym razem „Dżem! Dżem!”. Kieruję się w stronę wyjścia, lecz słyszę słowa „Pamiętam dobrze ideał swój, marzeniami żyłem jak król”. Grają swój największy przebój. Nie, w takim momencie nie mogę odejść. Z powrotem wracam na miejsce, z trudem przepycham się między rozentuzjazmowanymi ludźmi. Nie mam siły. Jestem pewien, ze wyzionę ducha. Gdybym tylko…

           O, pogo!
Wiktor Adamek

12 thoughts on “Leszno Czuje Bluesa

  1. Nawet tego nie skomentuję, tak miałkie są Twoje argumenty.
    Masz prawo mnie krytykować, pewnie. Ja mam prawo tej krytyki nie przyjąć. Proste.

  2. bo gdy już ktoś się decyduje na pisanie artykułu to powinien być rzeczowy i wiarygodny na takie błędy w artykule to może sobie pozwolić uczeń podstawówki a nie licealista . robiąc takie błędy i jeszcze rzucając się na kogoś kto to wytknie to można pisać co najwyżej artykuły do Faktu. nikt w szanującej się gazecie nie opublikuje tekstu z takimi masakrycznymi błędami przez które wydarzenie jest przedstawione o zupełnie odmienny sposób niż było w rzeczywistości. jak się nie ma pojęcia jak coś należy robić to nie powinno się tego robić wcale.

  3. hmmmm… coś tu chyba nie pasuje.. Balcar rzucił się w tłum na końcu koncertu w czasie Wechikułu a nie w części głównej koncertu .

  4. Okropnie żałuję, że mnie tam nie było… 🙁
    Ba! Drugoklasiści próbowali wpłynąć na decyzję o zmianie terminu połowinek. Bez skutku…

  5. Niestety, my, drugoklasiści, chyba nie mieliśmy na to wpływu.
    Więc zamiast słuchać hitów Dżemu na żywo,
    siedzieliśmy przy stołach słuchając disco i muz. tanecznej….

  6. Faktycznie, mój błąd, przyznaję się bez bicia! Po prostu informacje o Kobranocce wyświetliły mi się w Google po wpisaniu „Leszno Czuje Bluesa 2012”, więc pomyślałem, że dobrze by było o tym napisać.
    Co do reszty zespołów… kawał dobrego show zrobił Wild Shooter Band, naprawdę pozytywne zaskoczenie. Nie zawiodło oczywiście nasze „Nie Strzelać Do Pianisty”. Niesamowita impreza, myślami już jestem na LCB2013…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *