Jezus Maria…

Na kolejną płytę Marii Peszek trzeba było czekać długo – od wydania platynowej „Marii Awarii” minęły ponad 4 lata. Ukazaniu się nowego albumu towarzyszył dość kontrowersyjny wywiad udzielony „Polityce”, w której piosenkarka opowiadała o przebytej depresji, objawiającej się między innymi ślinotokiem na leżaku w Tajlandii. Wyznania artystki spotkały się z ostrą krytyką, powstała nawet prześmiewcza strona na Facebooku – „Cierpię jak Maria Peszek w Bankoku” Internauci od razu dostrzegli w „spowiedzi” Peszek element promocji.
Ale abstrahując od tego całego zamieszania – jaka jest sama płyta? W przeciwieństwie do poprzednich wydawnictw piosenkarki, do których musiałam się przekonać z czasem, „Jezus Maria Peszek” od razu przypadło mi do gustu. W dużej części jest to płyta ANTY: antypatriotyczne „Sorry Polsko”, antyreligijne „Pan nie jest moim pasterzem”, antymacierzyńskie „Nie wiem czy chcę”. Jest kilka dobrych materiałów na przeboje (oczywiście w pewnych kręgach), chociażby promujący płytę singiel „Padam”, ale także mój ulubieniec – „Ludzie psy” Ciekawy jest także dość… specyficzny, ale niesamowicie wpadający w ucho utwór „Amy”.
„Jezus Maria Peszek” wydaje się być bardzo osobistym albumem, przedstawiać autentyczne frustracje dawnej „Marii Awarii”. Ale właśnie – wydaje. Nie wiadomo oczywiście na ile jest to zapis autentycznych odczuć Peszek (szczególnie w kontekście rzeczonego wywiadu i całego związanego z nim zamieszania), a na ile zwyczajna artystyczna kreacja. Chociaż tak długo, jak jest to kawał dobrej muzyki, nie jest to chyba AŻ TAK istotne.

 

http://www.youtube.com/watch?v=NDav6xH-teg

M.A.C

3 thoughts on “Jezus Maria…

  1. ejejej! Ona cierpiała na hamaku. Gdyby Maria nie udzieliła tego wywiadu, teksty byłyby bardziej wiarygodne. Ale wyrzućmy tę nieszczęsną „spowiedź” z pamięci, bo sama płyta rzeczywiście jest warta przesłuchania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *