Coś dla fanów anime

„Ruchomy zamek Hauru” to japoński film fantasy, wyreżyserowany przez Hayao Miyazaki i wydany przez Studio Ghibli. Wrzesień 2004 roku to data jego światowej premiery. W Polsce pojawił się rok później.
W 2001 roku Hayao Miyazaki został uhonorowany Oskarem za „Spirited Away”. Była to pierwsza nieamerykańska animacja, która zdobyła nagrodę w tej kategorii. Wydawało się, że autor nie zdoła już stworzyć drugiego tak wspaniałego filmu. Nie powiedział on jednak ostatniego słowa, czego dowodem jest „Ruchomy zamek Hauru”.
Akcja filmu toczy się w ogarniętym wojną kraju, który swoim wyglądem ma przywodzić na myśli Austro-Węgry z przełomu XIX i XX wieku. Bohaterka to 18-letnia Sophie, której codzienną pracą jest szycie kapeluszy i sprzedawanie ich w małym sklepiku. Pewnego dnia podczas spaceru Sophie zostaje zatrzymana przez dwójkę mężczyzn. Nie pozwalają jej oni iść dalej. Z opersji ratuje ją przystojny czarnoksiężnik Hauru – wtedy po raz pierwszy ma z nim styczność. To przypadkowe spotkanie jest początkiem pasma kłopotów dziewczyny. Tego samego dnia do sklepiku nastolatki przychodzi 90-letnia kobieta, która okazuje się być czarownicą. Z zazdrości o Hauru rzuca na Sophie czar zmieniający ją w staruszkę. Sophie nie potrafi się odnaleźć w nowej postaci i ucieka z miasta. W ten sposób trafia do tajemniczego ruchomego zamku należącego do czarnoksiężnika. W zamku spotyka wiele wspaniałych postaci, takich jak ognik – Kalcyfer i mały chłopiec – Mark.
Głównym motywem muzycznym filmu jest walc skomponowany przez japońskiego pianistę – Joego Hisaishi. Fragmentu można posłuchać  tutaj.
„Ruchomy zamek Hauru” to film zarówno dla młodzieży jak i dorosłych. Nie jest natomiast polecany dzieciom, ponieważ można w nim dostrzec pewne stałe motywy Hayao Miyazaki, które zostały wykorzystane zarówno w „Spirited Away” jak i „Księżniczce Mononoke” (ocenzurowanej słownie, by obniżyć ograniczenia wiekowe). Co prawda zamek Hauru nie zawiera w sobie niecenzuralnych słów czy wydarzeń uwłaczających kulturze i moralności, jednak jego przesłanie jest dużo głębsze niż można by się było spodziewać i dzieci mogą go nie zrozumieć.
Film z całą pewnością godny polecenia 🙂

Agnieszka Bakalarska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *