Bez nawracania

„Zabierz mnie do kościoła(…) dobry Boże, pozwól mi oddać Ci me życie” –Nie, w żadnym wypadku nie mam zamiaru Was nawracać 😉 W końcu piszę tu nie o waszych poglądach, lecz o muzyce. A tak właściwie: kto z Was, drodzy czytelnicy, zainteresowałby się piosenką wiedząc, że jej tłumaczenie ma dokładnie taki sens? Pomyślelibyście: O nie, kolejny „nawiedzony”, który poprzez swoje utwory próbuje wpoić słuchaczom jakieś swoje idee. Przyznam, że i ja nie byłabym do końca zainteresowana taką piosenką, gdyby nie to, że usłyszałam ją w radiu i od razu ujął mnie głos wokalisty. Hozier, a właściwie Andrew Hozier- Byrne, to młody (bo niespełna 24-letni) muzyk pochodzenia irlandzkiego. I tu pojawia się rozwiązanie naszej zagadki- w krajach celtyckich popularne są piosenki o tematyce religijnej i kościelnej, tak więc artysta ten wcale nie okazał się dziwakiem i odmieńcem 😉 „Take me to church” jest według mnie utworem wyjątkowym, genialnym a sam refren przyprawia mnie o ciarki na plecach. Piosenkarz oprócz zdolności wokalnych, ma również niesłychany talent muzyczny, gdyż znakomicie gra na gitarze i zanim zajął się śpiewaniem, był gitarzystą w zespole, który założył wraz z kolegami. Kiedy wystukuję jego nazwisko w google, to wikipedia niestety nie rozpisuje się na jego temat. Wiadomo-on dopiero zaczął istnieć na rynku muzycznym. We wrześniu ukazał się jego debiutancki album ‘Hozier’. Pomimo tego, iż utwory znajdujące się na płycie mają raczej charakter sakralny i patetyczny, zachęcam Was do odsłuchu. Nie musicie skupiać się na słowach, po prostu zamknijcie oczy, wsłuchajcie się w jego głos i….magia!

Paulina Stachowska

h

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *