Zbliżające się jesienne długie i zimne wieczory powodują, że z chęcia sięgamy po jakąś książkę. Kilka dni temu skończyłam czytać „Ślady małych stóp na piasku” Anne-Dauphine Julliand. Opowieść ta wpłynęła na mnie tak bardzo, że postanowiłam Wam przybliżyć jej historię.

Zachowanie Gesparda i Thais przywodzi mi na myśl piękną anegdotę: zapytano różne osoby, co by zrobiły, gdyby dowiedziały się, że właśnie przeżywają ostatni dzień życia. Wszyscy dorośli zaczęli snuć wielkie plany: chcieli wziąć udział w wystawnej uczcie, w ostatniej chwili zrealizować wszystkie swoje marzenia… To samo pytanie zadano małemu chłopcu, który właśnie rozkładał kolejkę elektryczną. „Gdybyś się dowiedział, że umrzesz dzisiaj, co wyjątkowego chciałbys zrobić? -Nic, dalej bym się bawił'”- to cytat, który najbardziej utkwił mi w pamięci, sprawia, że na chwilę zatrzymuję się i myślę.Myślę nad tym, co ja bym odpowiedziała na takie pytanie.
Historia książki opiera się na historii pewnej rodziny, która tak jak inne, tętni swoim życiem. Anne-Dauphine wraz z mężem opiekują się dwójką dzieci i oczekują na trzecie. Wszystko byłoby idealne, gdyby nie dziwna choroba o nazwie leukodystrofia metachromatyczna. Pewnego dnia Anne zauważa, że jej córeczka Thais lekko powłóczy nóżką. Szereg badań wykazały, że dwuletnia Thais choruje na nieuleczalną chorobę zwaną leukodystrofią metachromatyczną. Po ujawnieniu jej, niszczy cały układ nerwowy. Na początku prowadzi do ubytku funkcji motorycznych, utraty mowy, wzroku, słuchu… Dla takich osób nie ma ratunku. Można tylko sprawić, aby ich życie stało się wyjątkowym. Matka obiecała małej, że odtąd będzie miała piękne życie, inne od pozostałych i tej obietnicy trzymała się do końca. Od tego momentu zaczyna się walka o życie i to nie tylko jednej córki. Okazuje się, że trzecie dziecko Anne i Loica Azylis, również choruje na tą samą chorobę. Stres, zmęczenie, ból i cierpienie na dobre zagości w ich domu. Jednak dzięki pomocy rodziny, przyjaciół i znajomych, życie staje sie odrobinę łatwiejsze. Z tym, że jak tu mówić o łatwości życia, kiedy obie córki znajdują się w szpitalu na zupełnie innych oddziałach? Plan dnia Anne i Loica dzieli się na kilka etapów: czas dla Tais, czas dla Azylis oraz opieka nad Gespardem- ich jedynym zdrowym dzieckiem. Z dnia na dzień jest coraz gorzej. Tais powoli traci wzrok, mowę, słuch… Anne uczy się dostrzegać na nowo potrzeby córki, stara się jej okazywać jak najwięcej miłości. Jedyną dobrą wiadomością, jest poprawa stanu zdrowia malutkiej Azylis. Rodzina postanawia nie tracić nadziei, bo nadzieja umiera ostatnia.
I na koniec słowa onkologa: „Kiedy nie można dodać dni do swojego życia, trzeba dodać życia swoim dniom”

Klaudia Kossowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *