OSACZENI – NIEŚWIADOMI…?

Technologie informatyczne zrewolucjonizowały sposób życia, myślenia, postrzegania, funkcjonowania człowieka we współczesnym świecie. Osaczają nas z każdej strony, biorą czynny udział w naszym życiu. Fakt jest taki, że poddaliśmy się im bezkrytycznie, gdyż sprawne gromadzenie i przekazywanie informacji stało się obecnie niezbędnym warunkiem dla naszego rozwoju.                                                                                                                                     Czy Ty? My? …jesteśmy świadomi tego, jaki wpływ ma świat technologii informatycznej na naszą codzienność, postrzeganie drugiego człowieka? Świata? Na nasze zdrowie?

Milowy krok dla ludzkości

Technologie informatyczne zostały stworzone przez człowieka dla człowieka, po to, by poprawić jakość życia. Byłbym kompletnym ignorantem, gdybym nie nadmienił o ich pozytywnym wpływie na nasze życie. Dzięki intensywnemu rozwojowi technologii informatycznej zyskała nauka, medycyna, elektronika i wiele innych „gałęzi” mających wpływ na poprawę warunków i jakości życia. Stworzyły sieć przekazu informacji dzięki, którym świat zrobił milowy krok do przodu. Mam tu na myśli, chociażby łatwość komunikacji między ludźmi. Internet „zmniejsza” odległość, pozwala na kontakt werbalny i wizualny, szybkość przepływu informacji przyczynia się do bardzo intensywnego rozwoju na każdym polu nauki.

Język – dziedzictwo kulturowe

Dzisiejszy świat jest barwny, kolorowy. Z każdej strony bombardują nas – podawane bardzo atrakcyjnie – informacje. Krzyczą bilbordy, „uśmiechają się” i wciągają nas portale internetowe, mrużą oko, wabią. A my? Wchodzimy w to! Dla relaksu, rozrywki, pozyskania rzetelnej (też!) informacji. Liczne komunikatory sprawiają, że cały świat jest w zasięgu ręki. Blisko. Chłoniemy, stajemy się częścią świata, który dyktuje swoje warunki. Dostrzegamy to? Czy stajemy się graczami, nie zauważając, że np. zubażamy język ojczysty. Tak! Zubażamy! A dbanie o język ojczysty jest przecież mocno związane z zachowaniem odrębności kulturowej, własnej tożsamości! Warto zauważyć, że w necie posługujemy się słowami-kodami, używamy angielskich słów, skracamy słowa języka ojczystego. Dewastujemy język ojczysty – nasze niematerialne dziedzictwo kulturowe.. a przecież jest to tak istotny element potrzebny do tego, by zachować własną tożsamość, kulturę.

Kultura, tradycja, tożsamość

Technologie informatyczne wyraźnie zacierają granice między społeczeństwami, zanikają lokalne różnice kulturowe, które zostają zastąpione tymi bardziej atrakcyjnymi, wygodniejszymi. Kultura, tradycja, tożsamość narodowa zmienia dziś oblicze. Świat staje się globalną wioską, gdzie mówi się tym samym językiem i hołduje podobnym wartościom. Wpływ portali na kształtowanie świadomości ludzi jest ogromny i powinien budzić niepokój, ponieważ budowanie na ich podstawie wyobrażenia o człowieku, świecie.., może być bardzo mylące, nieprawdziwe. Warto pamiętać, że media, które dziś kształtują ludzkie poglądy, spojrzenie na świat, życie.., to nic innego, jak jakiś sztab ludzi (określonych np. politycznie), którzy przekazują nam swoje lub narzucane przez np. władze poglądy oraz kreują właściwy sobie wizerunek świata, sprawy, człowieka. Może warto na chwilę wydostać się z tej „pajęczej sieci” i zastanowić się – jak bardzo w niej tkwimy? Gdzie i kiedy mówimy językiem własnym, a kiedy to co „zeskanuje” nasza podświadomość ze świata informacji medialnej?

Izolacja społeczna

Brzmi mocno? Abstrakcyjnie? Otóż jest to problem dzisiejszej cywilizacji, który swe korzenie ma właśnie w „dobrach” technologii tj., internet. Działają one bardzo podstępnie. Dostarczają rozrywki (gry, filmy), niosą ładunek adrenaliny, podnoszą (pozornie) poczucie własnej wartości (komunikatory, portale) lub sprawiają, że nasze samopoczucie z tych samych powodów pikuje w dół. Bywa, że głęboki dół. Brak realnych kontaktów, autorytetów, rozmów o sprawach ważnych i nieistotnych sprawia, że zanurzamy się w świat wirtualny, który jest.. bezpieczny. Wchłania nas jak gąbka. Daje obietnicę bezkarności (!). Mamy dwustu przyjaciół na Facebooku a zielonego pojęcia o przyjaźni. Nie czujemy prawdziwych emocji tylko budujemy… No właśnie co? Świat, który nie istnieje? Wyobrażenie o człowieku, którego nie ma? Uciekamy. Jesteśmy my i komputer, internet, cały świat. Izolujemy się od człowieka, codzienności bo lepiej jest tam, gdzie nikt nie oczekuje od nas spojrzenia w oczy, deklaracji, rozwiązywania problemów, a życie i wyobrażenie o sobie możemy wykreować sami. Tak naprawdę w internecie można mieć swoje drugie życie. Można być kim się chce. Ważną role odgrywa tu anonimowość – łatwa droga do „czegokolwiek” ( przestępstwa, oszustwa, zuchwałych zachowań). Tu nikt ci nie zrobi krzywdy. Zawsze można zmienić portal, komunikator, wyjść z sieci. Bezpiecznie. Anonimowo. Wygodnie.

Osaczeni? Świadomi…? Nie…?

 

Nikodem Michalski

 

Moment

Jestem zwolenniczką szukania tak zwanego „złotego środka”, chcąc znaleźć sobie miejsce w wielu aspektach życia, które niejednokrotnie bywają dla mnie zastanawiające.

Czy kiedykolwiek przyszło wam do głowy pytanie, dlaczego 11 listopada jest dniem wolnym od szkoły i pracy? Powiecie: „Przecież to Święto Niepodległości, najważniejsze państwowe święto!”
Zgadza się. Niemniej dla mnie była to odpowiedź co najmniej niezadowalająca.
W końcu moglibyśmy iść do Szkoły i obchodzić święto podczas apelu, bo dlaczego by nie?
Zaczęłam się zastanawiać, jaki jest sens tego święta.

Nie ma tradycyjnego czy odgórnie narzuconego sposobu celebrowania kolejnej rocznicy odzyskania niepodległości. Co to oznacza w praktyce? Cóż, jest wiele możliwości.
Jedni uczestniczą w marszach, chodzą na przeróżne uroczystości związane z upamiętnianiem ważnych postaci bądź anonimowych bohaterów. Na tych samych spotkaniach znajdują się osoby, które przypominają młodszym i starszym (i tych pośrednim) jaka jest geneza tego iście ważnego w naszej narodowej historii święta. Inni preferują pojechać i poczuć się swojsko w otoczeniu rodziny, zjadając obfity obiad. Ktoś po prostu zastanie w domowym zaciszu, wywiesi flagę, postoi, poduma…
Wyczuwacie, do czego zmierzam?
Możecie cieszyć się wolnym dniem, spędzając go na wiele sposobów, jakkolwiek, gdziekolwiek, z kimkolwiek.
Wiecie dlaczego?
Bo żyjemy w niepodległym kraju.
Bo 98 lat temu w wagonie kolejowym w Compiegne we Francji Niemcy podpisali zawieszenie broni na wschodzie, a Polska po 123 latach staje się państwem suwerennym i niepodległym.
I właśnie na tym polega cały sens obchodów tego Święta.

Zostawiam Was z własnymi przemyśleniami. Dziękuję za poświęcenie krótkiej chwili uwagi na moje przemyślenia. 🙂

Imponderabilia

Najpopularniejsze błędy językowe

Tak, zdajemy sobie sprawę, że są poważniejsze problemy na świecie, niż zawracanie głowy jakimiś bezużytecznymi zasadami.

Polityka, wybory, wojny, pokoje, płyty, panele…

Ale maturę z języka polskiego wszyscy zdajemy, nieprawdaż? I na razie się nie zanosi na jakieś zmiany w tej kwestii.

Poza tym nie widzimy powodów, by kaleczyć nasz piękny, różnorodny i barwny język. Bo i po co?

 

Włanczać

Włączać

Jedna z najczęstszych i najbardziej wyprowadzających z równowagi umysłowej przyczyn krwawienia uszu.

Zdajemy sobie sprawę, że jest to błąd typowo fonetyczny. Nie wynika z niewiedzy, po prostu o wiele łatwiej wypowiedzieć „an”, niż „ą”. W takim wypadku proponujemy wymowę „on”. Tzn. mówić „włonczać”, zamiast „włanczać”.

Nadal jest to błąd, ale już nie tak drażniący.

 

Dwutysięczny piętnasty

Dwa tysiące piętnasty

 

Błąd, który jak widmo krąży po naszej Szkole.

Szanowni czytelnicy! Rok dwutysięczny faktycznie istnieje. A raczej istniał. Był to rok 2000. I żaden inny. Zaraz po nim był rok 2001, czyli dwa tysiące pierwszy. Odmieniamy tylko pierwszy człon. Bitwa pod Grunwaldem miała miejsce w tysiąc czterysta dziesiątym roku, a nie w tysięcznym czterysta dziesiątym roku.

To nawet trudno się wymawia.

 

Wziąść

Wziąć

Na miłość Boską! Nie powielajmy błędu Szanownej Pani Profesor Pawłowicz! Cytując Profesora Miodka: „Wziąć jest od brać, a nie od kraść.

Pisze

Jest napisane

 

Jeżeli ktoś nam mówi, że „pisze na tablicy”, to automatycznie pytamy: „Kto?”

Pisać może osoba, ale tekst został napisany przez kogoś. Sam nie byłby w stanie tego zrobić.

 

Poszedłem

Poszedłem

 

Klasyk. I największe przekleństwo chłopaków, których uderzała ta oburzająca niesprawiedliwość. („ale dziewczyny mogą!”)

No cóż, panowie. Pozostaje jedynie zacisnąć zęby i jakoś przełknąć tę ujmę na godności.

 

5 październik

5 października

 

Gdy mówimy „Dziś jest 5 październik”, to oznacza to coś powtarzane cyklicznie co roku tego samego miesiąca (w tym przypadku piąty raz). A gdy chcemy poinformować kolegę, że kartkówka jest 9.11. to mówimy „dziewiątego listopada”    lub „dziesiątego”, jeżeli chcemy go oszukać.

 

Tą książkę

Tę  książkę

 

Mimo iż językoznawcy dopuścili tę formę w mowie potocznej, to jednak w pracach pisemnych wciąż jest to błąd. Dlatego proponujemy stale używać tej poprawnej wersji. Jak to zapamiętać? Proste, musi się rymować.

„Widzisz tę dziewicę?”

„I co, dalej jest tą dziewicą?”

Ba-dum tss

 

Czekaj za mną

Czekaj na mnie

 

Gdybyśmy umiały rysować, wstawiłybyśmy tu odpowiedni satyryczny obrazek.

Ale nie umiemy.

W każdym razie, gdy ktoś do nas powie „czekaj za mną”, chcąc spełnić jego prośbę, posłusznie za nim stanąć i czekać.

Wówczas jeszcze nie wiemy na co, ale liczymy, że kolega jest na tyle uprzejmy i nam powie.

 

W cudzysłowiu

W cudzysłowie

 

To jest tylko i wyłącznie kwestia poprawnej odmiany, nic więcej.

Wiemy, że ta pierwsza forma brzmi tak jakoś… lepiej? Melodyjniej?

Lecz pamiętajmy, że nie wszystko co piękne, jest poprawne.

Łatwo zapamiętać tę zasadę, powołując się na rów. Nie mówimy „jak krowie na rowiu”, lecz „jak krowie na rowie, prawda?

Istnieje jeszcze jedna, łatwiejsza forma do zapamiętania. Mianowicie cztery litery…

Resztę dopowiedzcie sobie sami.

 

Oddziaływujący

Oddziałujący/oddziaływający

 

Błąd, błąd, błąd.

Po prostu błąd.

Tworzymy jeden niepoprawny wyraz z dwóch poprawnych.

W tym przypadku, wbrew zasadom matematyki, plus dodać plus daje minus.

———————————————————————————————-

I to tyle z naszej strony.

Nie jest to trudne, a zastosowanie się do tych rad spowoduje, że ten mały, polski świat stanie się lepszym miejscem.

Przynajmniej dla nas, autorek.

Takie już jesteśmy, ciągle narzekamy, a same spadamy w dół.

Marta Wejman, Paulina Andrzejewska

Jak postrzega świat współczesny nastolatek?

Nigdy nie myślałam, że życie w ciele nastolatki często będzie takie trudne…

Mając prawie 16 lat, zaczęłam myśleć nad sensem ludzkiego istnienia i wpadłam do przepaści zwanej ŻYCIEM. Jako mała dziewczynka widziałam samo dobro niosące się z ludzkich serc,
a świat był po prostu kolorowy, można powiedzieć, że na każdym kroku się do nas uśmiechał.
Teraz już tego nie ma.

Całą ziemię opanował czas smutku, łez i agresji…

Nie ma już barw – są szarości.

Czy czasy beztroskiego „dzieciństwa” powrócą?

Przestałam już w to wierzyć, ufać komukolwiek…

 

Nastolatków napadli złodzieje kradnący nasze uczucia i w zamian dali problemy, mówiąc, że z nimi będzie nam lepiej. Kłamstwo! Problemy wyniszczają od środka, stajemy
się wrakami… Dobijający jest też fakt, że nikt nie widzi naszego wołania o pomoc, nawet nasi rodzice… Jednocześnie chcemy mieć w kimś oparcie, powiedzieć wszystko co ciąży nam na duszy, ale boimy się reakcji innych, boimy się odrzucenia, które znajduje się na każdym kroku.
Ze wszystkim jesteśmy SAMI.

Życie, świat przeobrażają się w ŚMIERĆ.

Czarne myśli, ubrania – wszystko.

Jeszcze trochę, a na naszej planecie nie będzie uśmiechniętych dzieci, będą smutne albo po prostu skrócą swoje cierpienie wewnętrzne.

 

Do tego to wszystko zmierza?

 

Do licznych samobójstw?

 

Bo tak wygląda życie współczesnego nastolatka – jego już nie ma, jest tylko czekanie.

 

„Życie to nowoczesna bajka, bez szczęśliwych happy endów…”

 

Weronika Kantorska

Światowy Dzień AIDS

Zarówno temat HIV/AIDS, jak i nietolerancji, nie jest nam obcy. I o ile ten pierwszy znamy głównie z telewizji, prasy, broszur czy plakatów, tak z tym drugim mamy do czynienia bardzo blisko na co dzień.

Otyłość, inny kolor skóry, gorsza sytuacja materialna to przykłady głównych powodów uprzedzenia do innych osób. Sama spotkałam się z sytuacją, kiedy kierowca autobusu był nieprzyjemny wobec osoby bezdomnej, która – dokładnie tak jak reszta podróżnych – chciała kupić bilet.

Lecz czy nietolerancja może dotyczyć osób chorych?

Obecnie obserwujemy, że coraz więcej ludzi chce pomagać poprzez różnego rodzaju zbiórki, powstawanie fundacji czy chociażby przekazywanie 1% podatku.

Jednak nie we wszystkich przypadkach społeczeństwo wykazuje się tak wielkim sercem. Są choroby (takie jak AIDS), do których – mimo rosnącej świadomości na temat sposobów zakażenia – wciąż jesteśmy uprzedzeni.

Istnieje wśród ludzi lęk przed zagrożeniem i chęć ucieczki przed chorym na AIDS. Na ogół ludzie uważają, że być nosicielem HIV i chorym na AIDS znaczy nie mieć przyszłości, ani nadziei w życiu.

Tak jest, ale tylko wtedy, gdy sami doprowadzimy do wykluczenia takich osób ze społeczeństwa. Czują się one odrzucone, osamotnione, co może doprowadzić nawet do depresji czy innych zaburzeń psychicznych.

Skąd bierze się nasza nietolerancja? Z niewiedzy?

Nasza świadomość rośnie, lecz wciąż wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, że nie zarazimy się wirusem poprzez podanie ręki, korzystanie ze wspólnych naczyń, pływanie w jednym basenie, a nawet przez pocałunek. HIV przenosi się w trakcie kontaktów seksualnych bądź gdy dojdzie do kontaktu z krwią osoby zakażonej. W praktyce oznacza to, że istnieje niewielkie ryzyko zakażenia, jeżeli na co dzień mamy styczność z osobą zarażoną.

Ludzie chorzy są tacy jak my – chcą normalnie żyć i nie być wykluczonymi społecznie tylko dlatego, że ich tatuażysta użył nieodpowiedniej igły.

Temat akceptacji jest trudny, lecz – o ile nie wynaleziono jeszcze leku na AIDS – naszej nietolerancji da się w jakimś stopniu zaradzić.

Potrzebna jest odrobina wyobraźni, empatii. Teoretycznie każdy z nas może się znaleźć w sytuacji, która doprowadzi do zakażenia. Co wtedy?

Zależałoby nam na akceptacji, współczuciu, pomocy ze strony innych.

Czasu nie da się cofnąć, ale możemy pracować nad teraźniejszością, tak by każdemu żyło się lepiej i nikt nie został skreślony tylko przez swoją chorobę.

Tej tolerancji ma nas uczyć Światowy Dzień AIDS, który odbywa się co roku 1 grudnia. Warto nie przechodzić obojętnie obok takich dni.

 

Paulina Andrzejewska

Czym jest noc?

Noc kojarzy się większości z potrzebą snu, odpoczynku od pracy, szkoły, itp.
Jest ukojeniem i czasem na nabranie sił na kolejny dzień. Dużo w tym prawdy, ale czy tak jest
u wszystkich? Szczególnie u młodych ludzi? Zastanówcie się. Odkryjcie ukryte miejsca
w waszych głowach. Znaleźliście rozwiązanie? Nie? To teraz nie będzie łatwa droga, ponieważ
od tego momentu już zaczynają się schody i długa podróż w świat nastoletnich marzeń…
Krótko mówiąc, kiedy zasypiamy mamy nadzieję „na lepsze jutro”.

 

„Wschodzące Słońce nigdy nie wie co się wydarzy,

a zachodzące – próbuje zapomnieć.”

 

Również nastolatkowie są jak SŁOŃCE, tylko że ono promienieje, a my nie…
Nas przysłaniają ciemne, gęste chmury rozpaczy, przez które nie mamy możliwości się przebić,
bo jesteśmy za słabi. Tutaj jest nasz najgorszy punkt… Ale moment! We Wszechświecie znajduje się również uszkodzony „srebrny glob” – KSIĘŻYC. On widzi chyba najwięcej pokrzywdzonych duszyczek, to smutne. Co noc zagląda w nasze okna po to, żeby czuwać, dać poczucie bezpieczeństwa i zniszczyć obawy przed ciemnością. Ktoś wie jakie momenty widzi patrząc?
Widzi nastolatków zwijających się z bólu, płaczu… Noc wyciąga z nas najgorsze uczucia, które zadały cierpienia sercu w ciągu dnia, lecz jest pewna mała drobnostka w „nastoletniej nocy” – marzymy o rzeczach, które nigdy nie ujrzą światła dziennego.

 

Jasność nie jest idealną porą na jakiekolwiek uczucia, wtedy jesteśmy „fałszywie” silni,
a ciemność – przeraża. Za jej panowania nie ma się siły na udawanie, poddajemy się.
Czasami jest tak, że czujemy ten przytłaczający ból w okolicy klatki piersiowej i nie możemy
nic zrobić, jesteśmy bezbronni, nie chcemy uronić łzy albo po prostu nie potrafimy i stajemy się przygnębieni poprzez smutne piosenki, które były lub są związane z jakąś naszą historią, mamy
do nich sentyment… Dzięki muzyce pozbywamy się chwil, które nas dzisiaj złamały oraz naszych krzywdzących wspomnień z przeszłości.

 

Potrzeba oczyszczenia duszy nie jest łatwym procesem.
Niektórzy się go boją – boją się własnych EMOCJI! Nie da się żyć bezdusznie.

 

Weronika Kantorska

O przekraczaniu ludzkich możliwości.

My, ludzie młodzi, często mamy wątpliwości. Obawiamy się o wiele spraw, martwimy i nie zawsze układa się tak, jakbyśmy chcieli. Jednak myślę, że czasem zbyt wyolbrzymiamy nasze problemy.

Takim krótkim wstępem chciałam nawiązać do osoby, która mimo, iż nie ma nóg i rąk to potrafi się cieszyć życiem i daje nam przykład prawidłowej postawy na świat. Może już o Nim słyszeliście, bowiem mowa o Nicku Vujicic. Nick urodził się nie mając obu kończyn. Jako dziecko często zastanawiał się, dlaczego jest inny od jego rówieśników. Oprócz problemów związanych z przemieszczaniem się, wykonywaniem podstawowych, codziennych czynności, chłopak przeszedł przez depresję, czuł także ogromną pustkę i samotność. Nick miewał zwątpienia i upadki. Jak sam mówił, miał w życiu taki okres, że stracił nadzieję. Zmaganie się z takimi problemami ukształtowało go jednak w niezwykłego człowieka. W tym roku, Nick kończy 33 lata, prowadzi własną stronę internetową, pojawia się na ekranach telewizji, pisze książki, prowadzi audycje radiowe. Jednym słowem: niesamowite. Nick szerzy nadzieję i wiarę ludzi na całym świecie. Zajmuje się głoszeniem prawd o Chrystusie, dzięki któremu Jego życie zmienia się na lepsze. Zachęca do modlitwy, zaufaniu Bogu i zaznacza, że to właśnie dzięki wierze jego życie przepełnione jest miłością i nadzieją. Człowiek, który stracił w życiu tak wiele, ma jednocześnie tyle sił, aby radzić sobie z tak ogromnymi trudnościami.

Przeciętny człowiek nie docenia tego co ma. Wyobraź sobie… jak można żyć bez rąk i nóg? Gdy o tym myślę, wydaje mi się to niemożliwe. Człowiek ten udowadnia wszystkim, że pokonać można wszystko!

Zaległości w szkole, gorszy dzień, nadmiar obowiązków, kłótnie, problemy – czasem myślę sobie, że nie potrafię udźwignąć tego, co otrzymuje od losu. Gdy jednak patrzę na tego człowieka, zdaję sobie sprawę, że tak naprawdę mam w życiu wszystko, czego mi potrzeba. Podziwiam go całym sercem. A Wam życzę powodzenia, aby spojrzeć na świat z innej perspektywy i docenić piękno naszego istnienia.

Weronika Giera kl. I C

STRES – MOJE DRUGIE IMIĘ ?!

 

Jest obecny w twoim życiu,

I nie chowa się w ukryciu.

Odwiedziny jego częste,

Zwykle zwane są „Przeklęte”!

Jest twym stałym gościem, wiesz?

Niczym głodny, leśny zwierz!

Jak myślisz, co to jest?

Tak, zgadłeś. To jest stres!

Na początek kilka słów wstępu…

Stres – w psychologii definiowany jest jako dynamiczna relacja adaptacyjna, pomiędzy możliwościami jednostki, a wymogami sytuacji, charakteryzująca się brakiem równowagi psychicznej i fizycznej. W medycynie jest to natomiast zaburzenie homeostazy spowodowane czynnikiem fizycznym lub psychologicznym.

Dobry stres” kontra „ zły stres”

Wiem, że brzmi to absurdalnie, ale tak, to prawda – istnieje jeden z dwóch rodzajów stresu, który mimo swoich działań (zwykle przy dłuższym czasie trwania uznawanych za niekorzystne), wpływa zdrowotnie na nasz organizm. Określa się go mianem mobilizującego, zwanego również „dobrym stresem”. Prowadzi on jedynie do niewielkiego wzrostu adrenaliny, co wpływa bardzo korzystnie na nasz organizm – dba o prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego i ułatwia koncentrację.

Gorzej prezentuje się już jego druga odmiana – stres przewlekły ( „zły stres” ), będący objawem długotrwałego działania stresu mobilizującego.

Niestety, nie jest on przyjacielem dla naszego zdrowia – jest wrogiem.

To objawy?

Ile razy słyszałeś o stale wzrastającej liczbie ludzi cierpiących m.in. na bezpłodność, wrzody dwunastnicy i żołądka, cukrzycę, otyłość, osteoporozę, choroby serca, nadmierne wypadanie włosów, problemy z cerą, spadek odporności, alkoholizm, czy też ostatnio coraz bardziej popularny bruksizm?

Na pewno wiele razy. Jednak nie zdawałeś sobie zapewne sprawy, że są to właśnie objawy przewlekłego stresu. Co gorsza, moglibyśmy wymienić ich o wiele więcej.

Osobiście zmagam się z jednym z nich, będącym na szczęście w porę wykrytym przez mojego dentystę i możliwym do zwalczenia – bruksizmem. „Na szczęście”, gdyż nie doszło u mnie do żadnego zniszczenia zębów, lecz jedynie lekkiego i niezauważalnego gołym okiem starcia szkliwa. A uwierzcie, zobaczone przeze mnie zdjęcia jamy ustnej osób na to cierpiących, wzbudziły zarówno przerażenie, jak i obrzydzenie.

A co na to wpłynęło? Bardzo wiele stresujących czynników, które nałożyły się na siebie równocześnie i trwały za długo (stres przewlekły), m.in. szkoła, dom, życie prywatne.

Aktualnie w moim przypadku, wystarczy jedynie nakładanie na zęby specjalnego aparatu, kilka ćwiczeń na jamę ustną i niestosowanie past wybielających.

Tak więc macie dowód na to, że stres może być powiązany z różnymi narządami w naszym ciele, nawet zębami!

Co jak co, ale biologia jest jednak nieprzewidywalna!

Jak zwalczyć?

Prawda jest taka, że stresu nie pozbędziemy się nigdy.

Jest natomiast wiele sprawdzonych metod, które w znacznym stopniu pomogą nam go zmniejszyć. Pamiętajmy jednak, że sposoby radzenia sobie z nim każdy człowiek wypracowuje samodzielnie na podstawie swoich wcześniejszych doświadczeń, cech osobowościowych oraz możliwości organizmu. 

Tak więc wystarczy:

~regularnie ćwiczyć (każda forma ruchu się liczy)

~zdrowo się odżywiać

~chwila relaksu

~odpowiednia ilość snu

Wielu z nas wstydzi się jednak podzielić z kimś naszym problemem. Myślimy wtedy, że zostaniemy wyśmiani, czy uznani za mięczaków. Nic bardziej mylnego. Otóż prawda jest taka, że rozmowa jest jedną z najbardziej korzystnych sposobów terapii odstresowującej i należy z niej jak najczęściej korzystać.

Nie wstydźmy się, przecież wszystko jest dla ludzi”

 

Wiktoria Błażejewska

Pytania i odpowiedź

Portal internetowy. Wiele jest dziś takich. Jako współczesna nastolatka i użytkowniczka internetu, założyłam konta na kilku . Jestem również czytelniczką i widzem, czytam książki i mniej popularne prace innych ludzi oraz oglądam filmy i seriale, które uważam za interesujące. Niektóre z rzeczy, z którymi się zetknęłam, okazały się dość genialne, abym została ich fanką. Podczas gdy ludzie przerywają swoje życie na to, co nazywają ‚rozrywką’, moje życie to ‚rozrywka’, przerywana snem i nauką.

Continue reading

Zdrowy sposób na życie

Można zauważyć, że w środkach masowego przekazu często namawiają nas do zdrowego trybu życia. Dzieje się to nie bez powodu, ponieważ człowiek, który dba o siebie fizycznie, jest bardziej wydajny i zyskuje więcej energii do życia. Sport powinien być ważny dla nas, ponieważ ma on bardzo dobry wpływ na nasz organizm zarówno pod względem fizycznym, jak i psychicznym. Bowiem dzięki niemu, nasz mózg efektywniej pracuje oraz lepiej przyswaja nowe wiadomości. Form wysiłków fizycznych jest naprawdę wiele, dlatego jestem pewna, że każdy z nas znajdzie coś dla siebie. Bieganie to jeden z najbardziej popularnych i najzdrowszych sportów na świecie. Tak banalnie wyglądająca czynność, może naprawdę zmienić nasze życie. Biegając, czujesz się niesamowicie wolny, zapominasz o problemach, a poziom hormonów szczęścia wzrasta. Zatem, jak tylko przeczytasz ten artykuł, wygospodaruj choć trochę czasu i idź biegać. Nie odkładaj tego na później, liczy się tylko to co robisz tu i teraz.

Continue reading