Amadeusz Kołak

Wywiad z Amadeuszem Kołakiem ,,zwyczajnym” uczniem naszej szkoły.

„Chciałbym nakarmić wszystkie dzieci w Afryce i

załatać dziurę ozonową.”

 

Każdy z nas z pewnością minął Amadeusza już nie raz na korytarzu naszego liceum. Ale kto przystaje wśród gnającego gdzieś tłumu i zastanawia się, kim jest ten człowiek? O czym marzy? Jaka jest jego pasja? Na pozór każdy jest zwyczajny, szary i zupełnie nie wyróżnia się wśród ludzi, którzy pędzą po korytarzach. Cieszę się, że udało mi się zatrzymać i poznać tak pozytywnie zakręconego chłopaka.

 

Niki: Wytłumaczysz naszym czytelnikom dokładniej, jaka jest twoja pasja i czym zajmujesz się, na co dzień, oczywiście oprócz systematycznej nauki w szkole?

 

Amadeusz Kołak: ,,I’m a Juggler. I’m Juggling”. Moją wielką pasją jest kuglarstwo, a dokładniej żonglerka. Dla mnie jest to sposób na życie. Dzisiaj nie wyobrażam sobie, że nagle mógłbym przestać ćwiczyć coraz to nowsze triki, doskonalić te dobrze już znane.

N: Podziwiam twoje samozaparcie. Jak długo już żonglerka spędza ci sen z powiek?

AK: Trenuję już 2 lata, od stycznia ubiegłego roku. Nie wiem gdzie uciekł ten czas. Sporo już umiem i mogę dalej ćwiczyć, ale kiedy robi się to co się kocha, nie wiadomo kiedy mija czas spędzany na ćwiczeniach.

N: Udoskonalanie tricków rzeczywiście wymaga dużej ilości czasu. „Spoko, ale dlaczego ja?’’, To pierwsze słowa, jakie od Ciebie usłyszałam. Bezproblemowy i skromny. Czy w twojej branży takie zalety się przydają, czy raczej uważasz tak jak połowa społeczeństwa, że trzeba być szczególnie asertywnym, aroganckim i przyciągać oko?

 

AK: Cierpliwość! I jeszcze raz cierpliwość! Mam taką zasadę, że jeśli coś mi nie wychodzi

to znaczy, że poświęciłeś temu zbyt mało czasu. Dla przykładu mojego najlepszego dotychczas triku

uczyłem się 8 miesięcy, dzień w dzień.

 

N: W obecnej epoce niecierpliwości jesteś jednym z niewielu opanowanych artystów, którzy dążą do swojego sukcesu będąc gotowym na wiele wyrzeczeń. Można tylko pozazdrościć. A jak uczysz się nowych sztuczek? Skąd czerpiesz pomysły? Masz swojego mentora, który uczy Cię od podstaw i dopracowuje  z tobą każdy trick, czy raczej szkolisz się sam?

AK: Jestem samoukiem. W Internecie znajduje różne filmiki żonglerskie. Jeżeli coś mi się spodoba, to wychodzę na podwórze i ćwiczę, ćwiczę, ćwiczę, aż się nauczę.

N: Co do sztuczek żonglerskich to YouTube aż huczy od filmików, w których głównym bohaterem jesteś ty! Muszę się przyznać, że sama nie mogę wyjść z podziwu do tego, co się dzieje na ekranie. Dla wszystkich chętnych, którzy mają chwilkę polecamy: Movie without a name (563 wyświetlenia), Room juggling (451 wyświetleń), I’m still training (605 wyświetleń) i wiele innych. Masz już plan jak połączyć swoją pasję z nadchodzącą przyszłością?

AK: Swoją przyszłość bardzo chciałbym powiązać z żonglerką.  Po liceum wybieram się do Państwowej Wyższej Szkoły Cyrkowej w Warszawie. Mam nadzieję, że bycie w czołówce polskiej żonglerki okaże się w tym wypadku pomocne.

N: Gratuluję tak zaszczytnej pozycji! Masz swoją ulubioną sentencję w życiu, którą zawsze się kierujesz?

AK: Mój ulubiony cytat: „Chciałbym nakarmić wszystkie dzieci w Afryce i załatać dziurę ozonową”. A tak poważnie to „Everything is possible – wszystko jest możliwe”.

N: Na zakończenie, czy mógłbyś podać młodym, zdolnym żonglerom przepis na sukces?

AK: Przede wszystkim nie poddawać się. Jeżeli coś nie wychodzi trzeba próbować. Cierpliwość w tym sporcie to podstawa. Potrzeba lat treningu. W kilka miesięcy nie zostaniesz najlepszy na świecie, to mogę zagwarantować. Chociaż kto wie, jeżeli nie spróbujesz to się nie przekonasz.

N: Optymistyczne podejście do życia to połowa sukcesu. Razem z całą ekipą Zajawki życzymy Ci spełnienia wszystkich marzeń i sił do dalszego udoskonalania tricków i samego siebie.

AK: Dzięki!

Nicole Klimpel

Sukces Alicji!

Nasza uczennica Alicja Dec z klasy 2e została finalistką XII Ogólnopolskiego Konkursu Mickiewiczowskiego.
Do udziału w konkursie zgłoszono 86 prezentacji recytatorskich (zaznaczę,że z całego kraju) zawierających własną interpretację wybranego utworu z bogatego dorobku poety. Alicja znalazła się w zaszczytnym gronie finalistów. Nasza uczennica wcieliła się w rolę Telimeny z VIII księgi „Pana Tadeusza”. Serdeczne gratulujemy!

 

 

 

J.Klemenska

Nina w Bangkoku.

Sześciogodzinna różnica czasu wcale nie przeszkadza przy realizacji wywiadu do „Zajawki”, oczywiście (niestety) przy pomocy Facebook’a.

Tak więc wkraczamy w kolejną rozmowę z serii ‘Ciekawe Twarze’. Zabiorę Was w świat marzeń i celów, które wydają się być odległe, a jednak są na wyciągnięcie ręki. Wystarczy chcieć i mieć odwagę. A to nic trudnego prawda?:)

Moją drugą z kolei rozmówczynią była Nina, Nina Kozar. A pisała prosto z Bangkoku. Nina zaraz po pierwszej klasie w naszym liceum postanowiła, że przecież wcale nie musi kończyć szkoły w Polsce i… przeczytajcie i dowiedzcie się sami.:)

Kasia.N.: Hej, Nina!:) No dobra, to może zacznijmy tak od samego początku. Jak to się stało, że wylądowałaś w Bangkoku?:)

Nina Kozar: Starałam się o stypendium w Wielkiej Brytanii. O możliwości wyjazdu do Tajlandii dowiedziałam się podczas rozmowy kwalifikacyjnej. Decyzja o wyjeździe do Bangkoku zajęła dość dużo czasu, ale myślę, że była słuszna:)

K.N.: Czyli wyjechałaś na tzw. stypendium?

N.K.: Można powiedzieć, że jest to stypendium naukowe. Wciąż można zgłaszać się do tegorocznego naboru, który trwa do dwudziestego grudnia. Wszystkie informacje podane są na stronie: http://www.kfon.pl/site/21.stypendia.html

. Jeśli ktoś z pierwszoklasistów byłby zainteresowany – służę pomocą.:)

K.N.: Jak wspominasz swoje początki? Mówisz tam po angielsku?

N.K: Przystosowywanie się do nowego otoczenia, klimatu, kultury pochłonęło mnie na tyle, by nie myśleć jak wiele kilometrów dzieli mnie od domu. Zanim się zorientowałam, życie tutaj stało się rutyną.
W szkole mówimy po angielsku. Poza szkołą staram się używać tajskiego, dla Tajów jednak moje starania wciąż zdają się być nie lada rozrywką.

K.N.: Wow! Uczysz się tajskiego? Trudny język?

N.K.: Tak.. jest strasznie trudny. O nauce czytania nawet nie marzę.L

K.N.: Hah, tak sobie przypominam jak mam czasami problem z przeczytaniem słówka po niemiecku a tajski to dopiero musi być wyczyn! ;p Jak poradziłaś sobie z tęsknotą? Bo jednak to nie mała odległość i jak często bywasz w domu?

N.K.: Tęsknota za rodziną i przyjaciółmi od początku była i wciąż jest najtrudniejszą i niestety nieodłączną częścią mieszkania tak daleko. W poprzednim roku wróciłam do Polski 3 razy – Boże Narodzenie, Wielkanoc, wakacje.

 

K.N: Zauważyłaś jakieś bijące różnice między Polską a Tajlandią? Coś Cię zszokowało, zdziwiło ?

N.K: Największe wrażenie wywarł na mnie ogromny kontrast między poziomem życia ludzi biednych i zamożnych. Ci pierwsi sypiają pod mostami lub na chodnikach, przy tych samych drogach swoje wytworne wille stawiają ludzie bogaci. Skrajna bieda lub skrajne bogactwo. Odnosi się wrażenie, że nie ma tu niczego, co odpowiadałoby naszej klasie średniej.
Poza tym pogoda – w czasie monsunu ulice w 5 minut zamieniają się w rwące rzeki. Po chwili od skończenia ulewy, nie ma już po niej śladu.
Jestem zafascynowana mentalnością Tajów. Ich energia, optymizm i nieznikający uśmiech to z pewnością rzeczy, których będzie brakowało mi po opuszczeniu Tajlandii.

K.N.: Mhm.. myślę, że jest ona warta odwiedzeniaJ A w takim razie co później, po liceum? Masz już jakieś cele?

N.K: Jestem teraz na etapie podejmowania decyzji co do dalszych planów. Nic nie jest jeszcze pewne, więc wolę nie zapeszać.

K.N.: Jak ten wyjazd wpłynął na Twoje życie? Bo niewątpię, że musi to być niesamowite przeżycie i nie lada doświadczenie.

N.K.: Uważam wszystkie zmiany, które ten wyjazd wniósł do mojego życia za bardzo pozytywne. Dodał mi odwagi i otwartości. Nauczył mnie też jak właściwie doceniać wszystko to, co miałam już wcześniej. Po wszystkim co tu przeżyłam, co widziałam, jestem pewna słuszności swojej decyzji.

K.N.: W takim razie bardzo się cieszę i życzę Ci dalszych sukcesów i spełnienia kolejnych celów i marzeń.

N.K.: Dziękuję.

 

Kasia N.

 

DSD… DSD… O co w ogóle chodzi z tym DSD?

DSD – czyli Deutsches Sprachdiplom, to rodzaj egzaminu, oczywiście, jak sama nazwa wskazuje, z języka niemieckiego, który potwierdza jego znajomość  przez zdającego na poziomach B2/C1. Dyplom DSD B2/C1 wydawany jest przez Ministerstwo Edukacji i Kultury Republiki Federalnej Niemiec w Bonn i uprawnia do studiowania na niemieckojęzycznych uczelniach.

Składa się on z części ustnej i pisemnej. Osoby, które osiągną co najmniej 30% z każdej części, ale nie przekroczą 60% ze wszystkich części, otrzymują certyfikat DSD B2, natomiast osoby, które uzyskały ponad 60% otrzymują certyfikat językowy DSD C1.

Na część ustną każdy z przystępujących do egzaminu musi przygotować prezentację na tematy wybrane samodzielnie dotyczące kontrowersyjnych zjawisk w społeczeństwie. W tym roku poruszają one problemy np.: elektrowni atomowych, zakazu palenia w miejscach publicznych, wprowadzeniu

e-booków w polskich szkołach, zabronieniu testowania produktów na zwierzętach, czy prawnego ograniczenia sprzedaży FastFoodów. Zdający nie może zapomnieć, że wybrany temat musi zawierać porównanie sytuacji w Polsce oraz Niemczech.

Jednak to nie wszystko w części ustnej. Zaczyna się ona dyskusja na wylosowany w trakcie egzaminu temat (zdający ma 20 minut tuż przed egzaminem na przygotowanie się do niego), a materiał stymulujący jest podobny jak na maturze ustnej z języka obcego. Cała ta partia trwa nie więcej niż 20 minut.

Jeśli chodzi o części pisemną zawiera ona:

– czytanie (das Leseverstehen)

-słuchanie (das Hörverstehen)

-pisanie (die Schriftliche Kommunikation)

Za najtrudniejszą część z całego egzaminu uchodzi pisanie, które trwa 120 minut. Polega ono na streszczeniu tekstu oraz grafiki dotyczącej tekstu, później napisaniu rozprawki w oparciu o ten sam temat i zakończenia w formie własnego zdania. Jedyną pomocą są słowniki: polsko-niemiecki i niemiecko-niemiecki.(:D)

W tym roku egazmin w naszej szkole zdaje 18 uczniów z czego 15 to uczniowie klasy 3c – czyli ‘pozerówkowej’, dwujęzycznej niemieckiej, a jeden z nich to zeszłoroczny zdający, któremu  tak się spodobało, że postanowił i w tym roku podejść do DSD.;)

Czas szybko mija i to w tym tygodniu – we wtorek- nasi koledzy przystąpią do egzaminu pisemnego!

4-ego grudnia zaczną o 8.10 czytanie(das Leseverstehen) które będzie trwało do 9.25, później od 9.55 słuchanie (das Hoerverstehen) do 10.45, następnie od 11.05 do 13.05 pisanie (die Schriftlichie Kommunikation). W pocie czoła będą czytać, zaznaczać, kreślić pod czujnym okiem p.prof. Małgorzaty Olejnik, p.prof. Małgorzaty Adamczewska i p. prof. Burkhard Paudtke.

Podczas egzaminu ustnego, który odbędzie się 19 i 20 grudnia oceniać ich będzie gość specjalny, Dorothea Burdzik, koordynatorka programu DSD I i DSD II w Centralnym Wydziale ds. Szkolnictwa za granicą,  oraz ponownie p.prof. Małgorzata Olejnik i p.prof. Małgorzata Adamczewska.

Na wyniki zdający będą musieli poczekać prawie  do matury… czyli niestety chyba całkowicie odetchną z ulgą dopiero po otrzymaniu świadectwa maturalnego. 😉

Wraz z całą redakcją „Zajawki” jesteśmy pełni podziwu i trzymamy kciuki, by wszystkim udało się uzyskać jak najlepszy wynik. J

Życzymy połamania piór i języka!

 

Kasia N.

 

„Ekonomika” patent na wygrywanie

Z niezbyt tęgimi minami wrócili nasi siatkarze z rozegranych w środę eliminacji do finału mistrzostw Leszna. Dwoma klęskami zaprzepaścili szansę na walkę o medale.

 

Po pierwszej rundzie nasi reprezentanci znajdowali się w komfortowej sytuacji, bowiem przewodzili stawce drużyn. Nawet absencja podstawowego gracza Cezarego Kaczmarka wydawała się barierą możliwą do pokonania. Korzystnie ułożyło się pierwsze spotkanie naszych rywali. Zespół Szkół Ekonomicznych po nie najlepszym początku ostatecznie uporał się z gospodarzami turnieju – III LO (2:1). Taki zwrot akcji oznaczał, że aby obronić pozycję lidera, wystarczyło pokonać ZSE. Wówczas wynik drugiego spotkania nie miałby już znaczenia. Jednakże podczas rozgrzewki urazu łokcia nabawił się Przemysław Rozwalka. Jasnym się stało, że nasza drużyna musiała sobie radzić bez niego. Spotkanie rozpoczęło się po naszej myśli. Pewnie prowadziliśmy, po czym w drugiej połowie pierwszego seta wiatr w żagle złapali nasi rywale, dzięki czemu udało im się wygrać. Nie pozostawili złudzeń także w drugiej partii, gdzie również zwyciężyli. Znacznie uboższa niż zazwyczaj ławka rezerwowych  nie umożliwiła trenerowi p. Filipowi Kolasie większych możliwości taktycznych. Gracze mogli jedynie liczyć na wskazówki szkoleniowca. Te jednak nie pomogły w odniesieniu korzystnego rezultatu.

W drugim spotkaniu „Jedynka” grała już tylko o  tzw. „pietruszkę”. Mimo tego zdołali zmotywować się i urwać jednego seta gospodarzom. Mimo nie najgorszej gry ostatecznie zanotowali przegraną 2:1, co oznaczało spadek na trzecie miejsce w turnieju eliminacyjnym. Pomimo wielkich apetytów nasza reprezentacja podzieliła los polskich piłkarzy podczas Euro2012 i nie przebrnęła przez sito eliminacyjne. Awans wywalczył Zespół Szkół Ekonomicznych.

 

Skład reprezentacji:

Olejnik Michał (c)

Elminowski Tomasz

Wrąbel Mateusz

Pawlisiak Karol

Jałkiewicz Aleksander

Nowak Jakub

Rozwalka Przemysław

Hałupka Marcin

 

Trener: p. Filip Kolasa

 

Jakub Nowak

Antyfutro

W piątek – 23 listopada w naszej szkole dziewczyny z 2G zebrały około 230 podpisów pod petycją „Antyfutro”. Do akcji mógł się przyłączyć każdy bez wyjątku. Wystarczyło mieć przy sobie dokument potwierdzający swoje dane (np. legitymacja). Na przerwach widać było duże zainteresowanie tą kampanią. Głównym celem jest wprowadzenie zakazu hodowania zwierząt na futro na terytorium RP. Kto nie zdążył oddać swojego głosu, nic nie stracił. Może to w bardzo łatwy sposób nadrobić ;). Wystarczy wejść na stronę internetową www.antyfutro.pl  i wypełnić formularz (petycję). Na tej stronie podane są także dodatkowe informacje, argumenty dlaczego w Polsce i na całym świecie potrzebny jest zakaz zabijania zwierzaków dla futra oraz można ujrzeć rzeczywistość polskich ferm – jak traktowane są tam niewinne istoty.

Gratulujemy dziewczynom dużego zaangażowania i super pomysłu na rozpowszechnienie tego problemu. „Futrzaki” im tego na pewno nie zapomną !

 

Martyna Kotecka

Wywiad z Dominiką Resińską przewodniczącą Parlamentu Uczniowskiego

„Funkcja przewodniczącego jest bardzo odpowiedzialna, ale pozwoliła mi ona przekonać się do tej szkoły i poczuć się potrzebną innym.”

 

Nie każdy jest na tyle odważny żeby podjąć tak trudne zadanie, jak bycie przewodniczącym szkoły, tym bardziej, jeśli dopiero we wrześniu zaczęło się naukę w liceum. Dominika zdecydowała się zaryzykować i wygrała. Postanowiłam z Nią porozmawiać. Dowiedzieć się, jakie towarzyszyły Jej emocje podczas wyborów, jak czuje się w nowej, odpowiedzialnej roli, czy ma plany na całą swoją kadencję.

Niki: Gratuluję tak zaszczytnego tytułu jak: przewodnicząca Parlamentu Uczniowskiego. Dlaczego postanowiłaś kandydować, skąd tak odważna decyzja?

Dominika Resińska: Tak naprawdę nigdy nie myślałam o tym, żeby kandydować do Parlamentu Uczniowskiego. Zdecydowałam się za namową kolegi z klasy, a teraz mojego zastępcy – Kacpra Wojciechowskiego. Daje mi dużo oparcia, a oprócz tego jest bardzo pomysłową osobą, która pomaga mi na każdym kroku.

N: Każdy przewodniczący z pewnością chciałby mieć taką „prawą rękę” w swoich szeregach. Pełniłaś już kiedyś podobną funkcję czy to Twój pierwszy raz?

DR: Wcześniej nie byłam w jakimkolwiek samorządzie, czy parlamencie uczniowskim, jednakże razem z klasą w gimnazjum organizowaliśmy różne przedstawienia, imprezy, konkursy, apele.

N: Zaangażowania i pracowitości z pewnością Ci nie brakuje. Jak się czułaś w dniu wyborów? Byłaś zdenerwowana czy podchodziłaś do tego z dystansem?

DR: W dniu wyborów nie byłam aż tak bardzo zestresowana, choć wcześniej moja głowa była pełna czarnych myśli: to nie dla mnie, nie będę miała poparcia wśród uczniów, nie znam dobrze nowej szkoły. Później zaczęłam myśleć o ludziach, którzy pomogli mi w kampanii wyborczej, wiedziałam, że nie mogę ich zawieść, więc trzeba było się spiąć. Każdy ma zły dzień, ale każdy dzień kiedyś się kończy. Przegoniłam złe myśli i zaczęłam wierzyć w sukces, który nieoczekiwanie przyszedł.

N: Każdy chciałby uzyskać tak duże poparcie. Uzyskałaś sporą liczbę głosów. Czas wyborów minął i trzeba było wybrać członków Parlamentu Uczniowskiego. Czym kierowałaś się podczas rekrutacji do zarządu?

DR: Przy wyborze członków nowego parlamentu kierowałam się przede wszystkim doświadczeniami z poprzednich lat. Wiedziałam, na kim mogę polegać i z kim dobrze mi się współpracuje.

N: A kto zasilił szeregi nowego Parlamentu Uczniowskiego?

DR: Zastępcą jest, jak już wcześniej nadmieniłam – Kacper Wojciechowski, skarbnikiem – Paulina Stasińska, a sekretarzem – Nicole Klimpel.

N: Odważne posunięcie. Wszyscy Twoi współpracownicy podobnie jak Ty są pierwszoklasistami. Mam nadzieję, że intuicja Cię nie zawiedzie. Jakie są Twoje plany na nadchodzący czas?

DR: Na pewno tradycji stanie się zadość i zorganizujemy Olimpiadę Szarych Komórek, Konkurs Piosenki Świątecznej, Koncert Kolęd, Dzień Języków Obcych. Reszta imprez ma być raczej niespodzianką dla uczniów, dlatego nie chcę zdradzać tajemnicy.

N: Czekamy niecierpliwie na niespodzianki. Podczas kampanii i debaty bardzo dużo mówiłaś o nocy filmowej. Możemy się jej domagać czy była to tylko ,,kiełbasa wyborcza”?

DR: Ciężki temat. Mamy pozwolenie na taką imprezę, jednakże ograniczeni jesteśmy ramami czasowymi, które nie pozwalają w pełni zrealizować naszego planu. Na razie Kacper Wojciechowski zorganizował spotkania z filmami krótkometrażowymi pod nazwą „OFF MOVIE”, które odbywają się w czwartki o 14:30 w naszej auli, na które gorąco zapraszamy!

N: Z pewnością znajdą się chętni. Ostatnio chciałam usiąść w Kontrabasie, niestety mogłam przywitać się tylko z zamkniętymi drzwiami i białą kartką, na której rozpisane są dyżury sprzątania Kontrabasu przez uczniów klas pierwszych.  Co się stało? Dlaczego uczniowie naszego liceum mogą tylko przysłowiowo ,,pocałować klamkę”?

DR: Kontrabas ze względu na dotychczasowy bałagan jest zamknięty w czasie lekcji, ale jeżeli jest potrzebny na wszelkiego rodzaju próby, czy spotkania, to wystarczy się zgłosić do Pani Misiornej lub do mnie i bardzo chętnie udostępnimy Kontrabas uczniom.

N: Dobrze, że nadal istnieje możliwość korzystania z Kontrabasu. Jak układa się współpraca parlamentu, macie już za sobą jakieś konflikty?

DR: Praca parlamentu układa się dobrze, nie ma żadnych spięć, myślimy intensywnie jak urozmaicić życie szkolne.

N: Na koniec osobiste pytanie. Jak czujesz się w nowej roli? Czujesz się spełniona, czy raczej zawiedziona? Jak łączysz naukę z obowiązkami i jeszcze z życiem uczniowskim?

DR: Funkcja przewodniczącej jest bardzo odpowiedzialna, ale pozwoliła mi przekonać się do tej szkoły, poczuć się potrzebną innym. Aktualnie pełnię taką funkcję w dwóch szkołach, nauczyłam się rozplanowywać czas – nauka, szkoła muzyczna, obowiązki w domu, chwila wytchnienia, a potem znowu wyczerpująca praca. Z pewnością w moim życiu nie ma teraz czasu na nudę, choć już wcześniej nie było jej wiele!

N: Dziękuję, że mogłam z Tobą porozmawiać. Trzymam kciuki, wraz z resztą zajawkowej ekipy, za każdą akcję Parlamentu Uczniowskiego i oczywiście za Twoją przyszłość w tej szkole. Życzę Ci wytrwałości i choć małej chwilki dla siebie, wśród natłoku rzeczy ,,do wykonania”.

DR: Dziękuję!

Nicole Klimpel

Scrinium 2013

Rusza nowa edycja Konkursu Humanistycznego SCRINIUM. Tym razem trzeba zachęcić innych do przeczytania ulubionej książki, zapoznania się z twórczością ulubionego pisarza lub wczytania się w ulubiony temat. Jest to temat właściwie dla każdego. Zachęcam, wspaniałe nagrody czekają! Może w tym roku ZŁOTE PIÓRO zostanie w naszym liceum.

 zobacz regulamin

Małgorzata Ptaszyńska

Zawody pływackie

Dnia 16-ego listopada odbyły się zawody pływackie na Termach Maltańskich w Poznaniu. Reprezentacja naszego liceum zdobyła srebrny medal w finale Wielkopolskich Igrzysk Młodzieży Szkolnej w Pływaniu Drużynowym! Niestety nie udało nam się wygrać z reprezentacją Szkoły Mistrzostwa Sportowego z Poznania, ale też nie daliśmy się pokonać innym. 😀

Srebrną sztafetę tworzyli:

-Zuzanna Woźniak

-Zuzanna Frydrych

-Katarzyna Nowak

-Daria Żętkowska

-Jagoda Paprocka

-Amadeusz Kempiak

-Tomasz Elminowski

-Filip Chorążak

-Karol Pawlisiak

-Dominik Szady

Wszyscy popłynęliśmy jak najszybciej potrafiliśmy pokonać to sprinterskie 50 metrów kraulem i tym samym uzyskując czas 4:48,40 pokonaliśmy 32 najlepsze zespoły sztafetowe z całej wielkopolski.

Jest nam przykro, że niestety był to ostatni występ trzecioklasistów w tych zawodach, ale mamy nadzieję na godnych ich zastępców za rok i kto wie, może pokusimy się o walkę o to, od paru lat, niedostępne złoto?:)

 

Materiał TVP (od 2 min.)

 

Kasia N.

Licealiada. part 1!

W poniedziałek szkolna, męska reprezentacja siatkówki pokazała klasę. W naszym liceum odbył się pierwszy etap licealiady. W turnieju uczestniczyły również reprezentacje ZSE i IIILO. Naszą szkołę reprezentowali: Michał Olejnik, Paweł Mikołajczak, Aleksander Jałkiewicz, Marcin Hałupka, Karol Pawlisiak, Cezary Kaczmarek, Jakub Nowak, Adrian Kurpisz, Mateusz Wrąbel, Przemysław Rozwalka, Tomasz Elminowski, Jakub Konieczny oraz Piotr Klemczak. W pierwszym meczu zmierzyliśmy się z IIILO, przegraliśmy niestety 2:1 (25:18; 21:25; 15:8). Następny mecz odbył się pomiędzy naszymi rywalami. Zespół Szkół Ekonomicznych wygrał 2:0 (25:20; 25:22). Ostatni mecz, od którego zależało nasze miejsce w tym etapie zmagań wygraliśmy 2:0 (25:19; 25:23). ZSE poprzeczkę postawiło wysoko, szczególnie w drugim secie. W przyszłą środę przed chłopakami rewanż w IIILO. Jak na razie zajmują 1. miejsce, zobaczymy co będzie dalej. Życzymy powodzenia!

 

Galeria zdjęć na facebooku

Magda Ryfa