Coś dla fanów anime

„Ruchomy zamek Hauru” to japoński film fantasy, wyreżyserowany przez Hayao Miyazaki i wydany przez Studio Ghibli. Wrzesień 2004 roku to data jego światowej premiery. W Polsce pojawił się rok później.
W 2001 roku Hayao Miyazaki został uhonorowany Oskarem za „Spirited Away”. Była to pierwsza nieamerykańska animacja, która zdobyła nagrodę w tej kategorii. Wydawało się, że autor nie zdoła już stworzyć drugiego tak wspaniałego filmu. Nie powiedział on jednak ostatniego słowa, czego dowodem jest „Ruchomy zamek Hauru”.
Akcja filmu toczy się w ogarniętym wojną kraju, który swoim wyglądem ma przywodzić na myśli Austro-Węgry z przełomu XIX i XX wieku. Bohaterka to 18-letnia Sophie, której codzienną pracą jest szycie kapeluszy i sprzedawanie ich w małym sklepiku. Pewnego dnia podczas spaceru Sophie zostaje zatrzymana przez dwójkę mężczyzn. Nie pozwalają jej oni iść dalej. Z opersji ratuje ją przystojny czarnoksiężnik Hauru – wtedy po raz pierwszy ma z nim styczność. To przypadkowe spotkanie jest początkiem pasma kłopotów dziewczyny. Tego samego dnia do sklepiku nastolatki przychodzi 90-letnia kobieta, która okazuje się być czarownicą. Z zazdrości o Hauru rzuca na Sophie czar zmieniający ją w staruszkę. Sophie nie potrafi się odnaleźć w nowej postaci i ucieka z miasta. W ten sposób trafia do tajemniczego ruchomego zamku należącego do czarnoksiężnika. W zamku spotyka wiele wspaniałych postaci, takich jak ognik – Kalcyfer i mały chłopiec – Mark.
Głównym motywem muzycznym filmu jest walc skomponowany przez japońskiego pianistę – Joego Hisaishi. Fragmentu można posłuchać  tutaj.
„Ruchomy zamek Hauru” to film zarówno dla młodzieży jak i dorosłych. Nie jest natomiast polecany dzieciom, ponieważ można w nim dostrzec pewne stałe motywy Hayao Miyazaki, które zostały wykorzystane zarówno w „Spirited Away” jak i „Księżniczce Mononoke” (ocenzurowanej słownie, by obniżyć ograniczenia wiekowe). Co prawda zamek Hauru nie zawiera w sobie niecenzuralnych słów czy wydarzeń uwłaczających kulturze i moralności, jednak jego przesłanie jest dużo głębsze niż można by się było spodziewać i dzieci mogą go nie zrozumieć.
Film z całą pewnością godny polecenia 🙂

Agnieszka Bakalarska

Leszno Czuje Bluesa

W piątek 16.11.2012, w Miejskim Ośrodku Kultury miało miejsce jedno z najciekawszych i najbardziej emocjonujących wydarzeń tego roku w Lesznie – kolejna, czwarta już edycja Leszno Czuje Bluesa! Od poprzednich imprez różniła się przede wszystkim rozmachem. Czegoś takiego u nas jeszcze nie było!

Zanim przejdziemy do głównej atrakcji wieczoru wspomnę o organizacji festiwalu, która w pierwszych dwóch dniach (tj. 15.11 i 16.11) festiwalu zrobiła na mnie duże wrażenie. Wszystko dopięte na ostatni guzik, krótkie kolejki do kas i sympatyczni organizatorzy. Do kupienia żarcie, napoje, koszulki, kostki do gitary, naszywki, breloki, bluzy… i dużo, dużo więcej. Jak zapewne wiecie w sobotę 17.11 w Klubie Studenckim Fabryka Cukierków swój koncert dała legendarna toruńska kapela – Kobranocka! I na ten koncert miałem zamiar się wybrać, ale gdy usłyszałem „wstęp dwadzieścia siedem złotych” wyszedłem bez słowa. Nawet nie chodzi mi o to, że dużo (bo dużo), ale o fakt, że wcześniej o cenie biletów nic nie słyszałem. Pewnie, były w przedsprzedaży za dwie dychy (i tak dużo), ale o przedsprzedaży także nie miałem pojęcia. Brak informacji w Internecie, brak informacji na mieście. Och, i jeszcze godziny im się trochę pomyliły. W Internecie dane mówiły o 19.00, zaś na plakacie przed wejściem do Klubu widniała godzina 20.00. Słabiutko. A we wrześniu, rok temu, całkowicie za darmo miałem okazję słuchać Kobranocki na żywo w ich rodzinnym Toruniu. Można? Można.

Dobra, skończę już to narzekanie, wróćmy do dnia 16.11. Godzina 21.10. Lekko zniecierpliwiony i podekscytowany do granic możliwości tłum zaczyna śpiewać „Wehikuł Czasu”. Niesamowita atmosfera, kto był ten wie, kto nie był niech żałuje! I oto właśnie na scenie pojawia się kultowy Dżem. Młodzi zaczynają się przepychać, każdy chce znaleźć się jak najbliżej sceny. Ktoś podskoczył, ktoś kogoś popchnął, ktoś upadł. Tak powstaje kameralne, acz klimatyczne pogo.

Robi się spokojniej. Zaczęli grać „Do kołyski”. Publiczność tylko na to czekała – każdy posiadający zapalniczkę wyjmuje ją, zapala i tradycyjnie, powoli, lekko porusza to w prawo, to w lewo. Świetny klimat.

Znów grają coś żywszego! Dobra okazja, by… znaleźć się na fali! I zaraz da się słyszeć „łapcie, łapcie! Dalej to, dalej podaj!”. Skorzystał z tego wokalista, Maciej Balcar, rzucając się w tłum. Straże w pogotowiu, gotowi na wszystko… ale na szczęście nie musieli interweniować. Łapiemy członka zespołu, by po chwili bezpiecznie „odstawić” go na scenę. Ściskania sobie dłoni nie było końca, każdy jak szalony chciał dotknąć choć palca artysty 🙂

Zespół schodzi ze sceny. Wyczerpana, ale niespełniona publika domaga się więcej. Nie zagrali przecież swoich największych hitów! Wołamy „Victoria! Victoria!”. Nasze prośby i błagania zostały wysłuchane, oto grają… „Autsajdera”. I ponownie – pogo.

Dżem znów znika z pola widzenia. Krzyczymy raz jeszcze „Victoria! Victoria!” i się zaczęło. Niestety, piękna tej chwili nie opiszą słowa. Po sześciokrotnym powtórzeniu słów „O Victoria ma!” czuję żal, że to już koniec, ale jednocześnie cieszę się, że wreszcie mogę wyjść i napić się wody. Jestem wykończony. Tłum nadal wiwatuje, tym razem „Dżem! Dżem!”. Kieruję się w stronę wyjścia, lecz słyszę słowa „Pamiętam dobrze ideał swój, marzeniami żyłem jak król”. Grają swój największy przebój. Nie, w takim momencie nie mogę odejść. Z powrotem wracam na miejsce, z trudem przepycham się między rozentuzjazmowanymi ludźmi. Nie mam siły. Jestem pewien, ze wyzionę ducha. Gdybym tylko…

           O, pogo!
Wiktor Adamek

KONCERTY

1. grudnia (sobota) – Leszno – Aula PWSZ – koncert zespołu Retrospective. Będzie można usłyszeć premierowo cały nowy album „Lost In Perception”, utwory z poprzednich płyt zespołu oraz utwory które nie pojawiły się na żadnym wydawnictwie. Godzina 20.00, wstęp darmowy!
1. grudnia (sobota) – Włoszakowice – koncert T.Love oraz Ziyo. Miejsce: Sala koncertowa Toscania przy ul. Kurpińskiego 4.
8. grudnia (sobota) – Leszno – Fabryka cukierków – wystąpi zespół Cela nr 3, oraz Rejestr Świrów. Cena biletu to 15zł
8. grudnia (sobota) – we Wschowie odbędzie się koncert Kasi Kowalskiej. Więcej szczegółów wkrótce.
9. grudnia (niedziela) odbędzie się koncert Mack Goldsbury Quarter feat. Maciej Fortuna. Miejscowość: Leszno; Aula PWSZ przy ul. Mickiewicza 5

 

 

Ewa Bresch

Zapytaj Alice

„… zauważyłam na suficie dziwne, przemieszczające się wzory (..) Chciałam podzielić się tym przepięknym obrazem z innymi, ale moje słowa były wilgotne, kapały i smakowały kolorami (…). Zaraz potem między słowami zaczęły się pojawiać łańcuchy myśli. Odkryłam idealny, prawdziwy i jedyny język, jakim się posługiwali Adam i Ewa. (…) Minęła wieczność i emocje opadły. Impreza dobiegła końca, zapytałam Jill, co się stało, a ona powiedziała, że do dziesięciu z czternastu butelek coli dodali LSD.”

Powyższy, może trochę przydługi fragment pochodzi z pamiętnika pewnej amerykańskiej nastolatki, który został wydany pod nazwą „Zapytaj Alice”. O jego autorce niewiele wiemy – ma około 16 lat i na jednej z imprez po raz pierwszy spróbowała narkotyków. „…już od dwóch dni usiłuję przekonać samą siebie, że branie LSD zrobi ze mnie narkomankę (…). Ale jestem taka ciekawa, że nie mogę się doczekać, kiedy spróbuję trawy… tylko raz, obiecuję!”, pisze później. Dzięki takim wpisom „zbliżamy się” do narratorki, nawet jeśli nie znamy jej imienia. Tytułowa „Alice” jest nawiązaniem do kolejnego jej wpisu: „Czuję się jak Alicja w Krainie Czarów. Może Lewis Carroll też brał narkotyki?”.

Kończąc już z cytatami – „Zapytaj Alice” to opowieść o początkowej fascynacji narkotykami, a następnie rozpaczliwej ucieczce przed nimi. Czy naprawdę jest to pamiętnik? Tak zapewnia wydawca, a ja mu wierzę. Tekst jest bardzo realistyczny, w nim po prostu czuć duszę tej dziewczyny. Prawa autorskie należą jednak do Beatrice Sparks, amerykańskiej terapeutki i niektórzy właśnie jej przypisują autorstwo – przecież potrafiłaby wczuć się w sytuacje „Alice”. Pozostawiam to do oceny czytelnikom.

Książka wydana została dość dawno, jak na dzieło o takiej tematyce ( w 1971 r.) i ze względu na swoją – miejscami kontrowersyjną – treść w wielu krajach była zakazana. Mimo to dwa lata później powstał film na jej podstawie, którego reżyserem jest John Korty.

Nie zamierzam pisać teraz: „Ta książka pokazuje, jakie narkotyki są brzydkie. Pamiętajcie, dzieci, nigdy ich nie bierzcie!” Jesteście pewnie w miarę dojrzali, swój rozum – mam nadzieję – macie. A jeśli, drogi czytelniku, natkniesz się na jakiejś imprezie na narkotyki, zastanów się chwilę. Zapytaj Alice.

Jagoda Jarzembowska

Sherlock nie tylko kinowy!

„Sherlock” to brytyjski serial kryminalny stworzony przez Stevena Moffata i Marka Gatissa. To nowoczesna wersja historii Arthura Conan Doley’a o Sherlocku Holmesie i doktorze Watsonie.

Głównego bohatera – Sherlocka Holmesa zagrał Benedict Cumberbath, natomiast jego przyjaciela – doktora Watsona – Martin Freeman.

Produkcja składa się z trzech sezonów. Każdy sezon zawiera trzy odcinki. Nie ma jednak powodu do zmartwień – serial z całą pewnością nie pozostawia w widzu niedostatków – każdy odcinek trwa aż 90 minut!

Pierwszy raz seria została wyemitowana przez BBC One i BBC HD (w Polsce BBC Entertainment) w lipcu i sierpniu 2010 roku. Trzeci sezon ma zostać wyemitowany w 2013 roku.

Holmes został odebrany bardzo pozytywnie. Pierwsza seria zdobyła w 2011 roku BAFTA Television Awards dla najlepszego serialu.

Według niektórych widzów dwa pierwsze odcinki są słabsze od pozostałych, nie mniej jednak należą do jednego z najlepszych seriali, jakie udało im się obejrzeć. Jest to zaskakująca opinia, biorąc pod uwagę, że w owych odcinkach niczego nie brakuje – wierni fani Sherlocka Holmesa mają szansę rozwiązywać zagadki razem z geniuszem dedukcji i słuchać doskonałej muzyki, która wiernie towarzyszy poczynaniom bohaterów. Ci, którzy za Sherlockiem nigdy nie przepadali mogą zmienić zdanie 😉 .

Ścieżkę dźwiękową bardzo upodobniono do muzyki Hansa Zimmera z filmów „Sherlock Holmes” i „Sherlock Holmes: Gra cieni”.

Osoby, które lubują się w świetnych, trzymających w napięciu filmach, których akcja cały czas trzyma w napięciu, z pewnością powinni obejrzeć „Sherlocka”.

 

Agnieszka Bakalarska

 

Wyznania gejszy

Pewien czas temu zabrałam się za książkę, którą już od dawna chciałam przeczytać „Wyznania Gejszy” Arthura Goldena. Czytałam bez wytchnienia, tak bardzo mi się spodobała, że gdy skończyłam zaczęłam odczuwać pewną pustkę, dlatego postanowiłam obejrzeć ekranizację w reżyserii Roba Marshalla. Przed załadowaniem, aby się upewnić czy warto oglądać i czy nie zepsuję sobie tym magii powieści poczytałam odczucia innych osób w komentarzach. Nie było ani jednego negatywnego- zaczęłam oglądać.
Film rozpoczyna się dość niezrozumiale dla powszechnego odbiorcy. Dwie dziewczynki są odbierane starszemu panu w dodatku widać, że mężczyzna, który je odbiera jest dość bliski dla młodszej z nich. Ciekawe? O to rola starszego pana jest w późniejszym czasie wytłumaczona- jest to ich ojciec, a leżąca w łóżku, nieodzywająca się kobieta to ich chora matka. Nie stać ich było na wychowanie dzieci, dlatego sprzedali je, aby zostały gejszamy. Za to drugi mężczyzna pozostaje tajemniczy co jest dużym błędem, bo nasza główna bohaterka –Chiyo, była z nim bardzo blisko związana, ufała mu  i do końca podróży wierzyła w fakt, że je zaadoptuje. Przez całą akcję utworu odnosi się wrażenie, że książkowy bestseller jest nudną, grubą lekturą, przez którą biedni uczniowie muszą „przebrnąć”, a film wspaniałym kołem ratunkowym, który zastępuje streszczenie, również zbyt długie do przeczytania. Wszystko dzieje się za szybko, nie ma chwili na wczucie się w konkretne sceny, rozmowy z kilku spotkań znajdują się w jednej, odnosi się wrażenie jakbyśmy oglądali je na przyspieszeniu. Nie można też pominąć kilku rzeczowych pomyłek…

Jednakże teraz recenzja dla tych, dla których  los Chiyo jest nieznany! Dwie małe dziewczynki zostają wydane przez rodziców, aby zostały gejszami, jednakże Mama oki-ya stwierdza, że starsza z nich – Satsu jest zbyt brzydka i każe ją wywieść dalej. Póki co nie jest nam wiadome gdzie. Mała Chiyo jeszcze przed wejściem zauważyła piękną wysoką kobietę o białej twarzy- Hatsumono, jedyną gejszę w tym oki-ya i jedną z najsłynniejszych  w całym Gion. Niestety jej charakter nie równa się urodzie i w przyszłości sprawi jeszcze wiele problemów  naszej bohaterce. Szczególnie dlatego, iż zanim zacznie swoją naukę na gejszę musi wpierw służyć Hatsumono, ucząc się od niej sposobu nakładania makijażu, zakładania kimono…, dopiero później będzie mogła trafić do specjalnej szkoły, aby uczyć się tańca, śpiewu, gry na instrumencie, ceremonii herbacianej. Dodatkowym utrudnieniem jest samotność, spowodowana oddaleniem od siostry i rodziców, a także zatracanie poczucia swojej wartości (w końcu własny ojciec ją sprzedał!). Podejście jej zmieni się dopiero po spotkaniu pewnej osoby, która odmieni całe jej życie…

Karolina Nosek

Nowa Mary

„Nowa Mary”- Camille DeAngelis

Utrzymana w gotyckiej atmosferze historia tajemniczej rodziny, w której zmarli dostają szansę na drugie życie.

Lucy Morrigan to ambitna, młoda kobieta, która zajmuje się genetyką. Prowadzi badania nad komórkami macierzystymi w laboratorium swojego ojca. Mieszka w założonym w 1882 roku domu w New Halcyon przy University Avenue 25 wraz z chłopakiem Grayem i piątką lokatorów. Dowiedziawszy się, że nie może zajść w ciążę postanawia sklonować swoją babkę. Pomaga jej w tym Megan- długoletnia przyjaciółka zmarłego ojca oraz Gray. Lucy sięga po materiał genetyczny babci Mary i w ten sposób zachodzi w ciążę. Jednak nie wszystko jest takie proste jakby się wydawało. Brzuch kobiety rośnie w przyspieszonym czasie i właśnie ta sytuacja pobudza plotki wśród znajomych. Zaraz potem pojawiają się jeszcze większe problemy, gdyż okazuje się, że dziecko rozwijające się w macicy Lucy potrzebuje znacznie więcej miejsca. Megan wykonuje cesarskie cięcie i przenosi już kilkuletnią Mary do skonstruowanej przez ojca Lucy sztucznej macicy. Przez kilka następnych tygodni dziecko rozwija się w dziwnym urządzeniu czekając na wyjście. W tym czasie Lucy i Gray oddalają się od siebie. Mężczyzna woli spędzać wolny czas siedząc w pokoju na wieży na drugim piętrze, a kobieta zagłębiając się w tajniki genetyki. W końcu nadchodzi dzień ponownych narodzin Mary. Po wyjściu ze sztucznej macicy jest już dorosłą kobietą. Nie ma pojęcia jak znalazła się ponownie w domu w New Halcyon. Czeka na nią nowe życie, nowe możliwości, ale co z tego, jeśli tęskni za swoim mężem? Czy młoda Lucy znów naruszy prawo i sklonuje swojego dziadka? Koniecznie przeczytaj!

Klaudia Kossowska

Bez mojej zgody

„Bez mojej zgody”- Jodi Picoult 

„Rodzice starali się, żebyśmy mieli normalny dom, ale ‚normalność’ to pojęcie względne. Prawda jest taka, że pozbawiona byłam dzieciństwa. Kate i Jesse zresztą też, jeśli chodzi o ścisłość. Domyślam się, że mój brat mógł przeżyć cztery słoneczne szczenięce lata, zanim u Kate wykryto chorobę, bo od momentu kiedy to nastąpiło, wszyscy ścigamy się z czasem, żeby dorosnąć jak najszybciej. Wiecie, jaką wyobraźnię mają małe dzieci: oglądają kreskówki, wierzą w to, co widzą, i myślą sobie, że gdyby spadło im na głowę coś ciężkiego, dajmy na to kowadło, to po prostu samodzielnie zeskrobią się z chodnika i pomaszerują dalej. Ja nigdy w życiu nie wierzyłam w nic takiego. No bo jak, skoro przy stole w naszym domu śmierć zasiada praktycznie codziennie?”

Pewnego dnia przy przebieraniu dwuletniej córki, Sara Fitzgerald zauważa na kręgosłupie ciąg małych siniaków. Przerażona zawozi Kate do szpitala, w którym dowiaduje się, że jej jedyna córka jest chora na ostrą białaczkę promielocytową. Jedynym ratunkiem dla Kate jest urodzenie jeszcze jednego dziecka, które byłoby w pełni zgodne dla oddania krwi pępowinowej. I tak rok później rodzi się Anna poczęta przez in vitro by jej tkanki wykazywały pełną zgodność z tkankami Kate. Od czasu swoich narodzin jest ciągłym dawcą dla swojej starszej siostry i właśnie to spowodowało, że rodzina Fitzgeraldów powoli zaczęła się rozpadać. Anna przez trzynaście lat oddawała krew oraz  była poddawana wielokrotnym operacjom. Mimo przyjacielskich kontaktów z chorą siostrą, nastolatka postanowiła złożyć wniosek w sądzie rodzinnym o usamowolnienie w kwestii zabiegów medycznych. Sara nie może uwierzyć w to, co zrobiła jej córka. Nie dopuszcza do siebie myśli, że Anna nie ma zamiaru oddać swojej zdrowej nerki Kate. Brian- ojciec dwóch córek i Jessego próbuje zrozumieć całą tą sytuację. Proponuje trzynastolatce, by na jakiś czas przeprowadziła się do remizy strażackiej, gdyż uważa, że potrzebny jest jej spokój. Kolejne dni przynoszą coraz więcej kłopotów. Ojciec dowiaduje się o problemch syna, stan Kate pogarsza się z dnia na dzień i na dodatek przychodzi dzień rozprawy.

„-Powiedz nam, czy decyzję o złożeniu pozwu podjęłaś samodzielnie? (…) – Ktoś mnie do tego przekonał. (…)- Anno- pyta Campbell- kto cię do tego przekonał? (…) – Kate- odpowiadam. W sali sądowej zapada cisza. (…) ”

Dlaczego Kate nakłoniła siostrę do złożenia pozwu sądowego? Co się stanie z rodziną Fitzgeraldów? I najważniejsze, kto najbardziej ucierpi po wydaniu wyroku? Tego i jeszcze więcej dowiesz się czytając „Bez mojej zgody”.

Na podstawie książki został wyreżyserowany film pod tym samym tytułem.

Serdecznie polecam!  Klaudia Kossowska

Obok „Zmierzchu”

 Już dzisiaj, 26.10.2012 r. do kin wchodzi „Internat” – irlandzko kanadyjski film w reżyserii Mary Harron – autorki głośnej adaptacji bestsellera Breta Eastona Ellisa „American Psycho” oraz producentów „Kruka” z Brandonem Lee.

Jest to opowieść o młodej dziewczynie Rebecce, która po samobójczej śmierci ojca rozpoczyna kolejny rok nauki w elitarnej szkole dla dziewcząt. Cieszy się ze spotkania z najlepszą przyjaciółką – pogodną Lucy. Ich związek zostaje zakłócony przez pojawienie się nowej uczennicy – tajemniczej i mrocznej Ernessy. Lucy interesuje się nową uczennicą i stopniowo oddala się od przyjaciółki. Im bardziej zbliża się do Ernessy, tym bardziej słabnie. Rebecca, zainteresowana wykładami ulubionego nauczyciela, zaczyna podejrzewać, że Ernessa jest wampirem, a tajemnicze zgony na terenie szkoły, choroba Lucy i dziwne zachowanie nowej utwierdzają ją w tym przekonaniu.

Co zaskakujące, film ten miał swoją światową premierę 6 września 2011 r. i dopiero po ponad roku dotarł do Polski. Zdania osób, które miały okazję widzieć ten film są podzielone – jedni mówią, że produkcja jest wzruszająca, piękna i ujmująca, innym nie podoba się, że „horror” wcale nie przypomina horroru, a jeszcze inni uważają, że film jest rodowym horrorem.

Jaka jest prawda? Z całą pewnością na pytanie trzeba odpowiedzieć sobie samemu. Mroki „Internatu” czekają na widzów.

 

Agnieszka Bakalarska

WORLD SHORTS FRANCJA

Miejskie Biuro Wystaw Artystycznych w Lesznie i Fundacja Ad Arte z Poznania zapraszają na pokaz filmów krótkometrażowych WORLD SHORTS FRANCJA! Program przewidziany jest na 92 minuty,
a do obejrzenia aż sześć intrygujących, współczesnych francuskich obrazów, które docenione zostały na wielu znaczących międzynarodowych festiwalach, takich jak: Cannes, Sundance czy London Film Festival.

Zainteresowany? Oto i krótka prezentacja, tego czego można się spodziewać:
Jako pierwsza w programie 9-minutowa animacja “The Little Dragon” w reżyserii Bruno Colleta. Opowiada o odrodzeniu się duszy Bruce`a Lee w lalkowej podobiźnie 35 lat po jego śmierci, która postanawia zawojować świat.
Następnie trwający 16 minut dramat, pt.: „In our blood” wyreżyserowany przez Guillaume Seneza. Głównym bohaterem jest 17-letni Lionel , pochodzący ze zwyczajnej, średnio zamożnej francuskiej rodziny, który nęka się z przerażającym problem- jest bity przez ojca. Tymczasem już niedługo sam zostanie tatą. Zostaje postawiony przed trudną decyzją: opuścić dom i skazać swojego młodszego brata na łaskę brutalnego ojca, czy też zostawić swoje własne dziecko bez rodzicielskiej opieki?
Yann Chayia jest  reżyserem kolejnego, trwającego  16 minut dramatu “The wounded knee and the standing man”, w którym 14-letni Jonas znajduje swoją matkę martwą w łóżku. Postanawia wyruszyć  w podróż, aby odnaleźć ojca, z którym nie miał kontaktu od lat. Zarówno spotkanie, jak i przekazanie wieści o śmierci matki nie będą dla niego łatwe…
Bastien Dubois przedstawia natomiast 10-minutową animację, o bardzo znanym tytule- „Madagaskar”. Jednakże nie znajdziemy w nim Alexa, Mortiego, Króla Juliana czy słynnych Pingwinów. Jest to bowiem animowany dziennik z wyprawy europejskiego podróżnika, odkrywającego malgaską kulturę.
Bernard Tanguy reżyser 18-minutowego dramatu- “ Media plan” prezentuje Petera, który został właśnie zatrudniony w wydziale telekomunikacyjnym wielkiej korporacji. Krok po kroku odkrywa egzotyczny świat wielkich potentatów…
Ostatnim z zaprezentowanych w spotkaniu metrażów ,jest najdłuższy, bo 23-minutowy dramat, reżyserii Marie Amachoukeil i Claire Burger, pt.: „It`s free for girls”. Jego akcja dotyczy dziewczyny-Leatit, która za kilka dni będzie miała końcowy egzamin w zawodowej szkole fryzjerskiej.  Założenie własnego salonu fryzjerskiego to jej wielkie marzenie, jednak  dzień przed egzaminem postanawia pójść na imprezę…
Metraże, jakie można obejrzeć są o różnorodnej tematyce, każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Jeśli wolisz jednak przekonać się sam- nie zastanawiaj się dłużej i odwiedź galerię MBWA w najbliższy piątek o godz. 18.00 ! Serdecznie polecamy!

Więcej INFO

Karolina Nosek