PODSŁUCHANE, PODEJRZANE, SPISANE

Ten dział jest jak kameleon – wtapia się w tłum tych całkiem poważnych artykułów, które znajdziecie na stronie Zajawki . Mam nadzieję, że potraktujecie go z przymrużeniem oka, a jego krótka treść sprawi Wam choć odrobinę radości, tak jak mi jej skompletowanie.

***

Ostatnio usłyszałam…

…że Alan Eustace, 57-letni wiceprezes Google’a stał się drugą osobą na świecie, która będąc poza samolotem przekroczyła prędkość dźwięku. Amerykanin wykonał bowiem skok ze stratosfery z wysokości ponad 41 kilometrów, a tym samym pobił rekord słynnego Felixa Baumgartnera z 2012 roku.

***

Ostatnio zobaczyłam…

…fotografię José Palazona z grupy PRODEIN, która broni praw imigrantów, przedstawiającą płot na granicy Maroka i Melilli – hiszpańskiej enklawy w Afryce. W rekordowo tragicznym roku już ponad 4 tysięcy migrantów na świecie straciło życie, próbując dostać się do bogatszych krajów.

***

Ostatnio podsłuchałam…

…rozmowę dwóch około siedmioletnich dziewczynek na ulicy:

-Ale o kogo chodzi?

-No taką dziewczynę,blondynę,podobną do Ciebie.

…rozmowę wracających z żużla znajomych i dziewczyny jednej z nich:

-Ale dlaczego wy właściwie mówicie na niego Kret?

-Bo ryje jak kret.

***

Ostatnio dowiedziałam się…

…że pierwszej zmiany czasu dokonali Niemcy 30 kwietnia 1916 roku, ponieważ w ten sposób chcieli zaoszczędzić węgiel (i wygrać pierwszą wojnę światową – płonne nadzieje).

Magdalena Bortel

Wesoło-smutny i nieznany

Jeśli nie rozjadą nas czołgi”, „Łydka”, „Z pamiętnika młodej zielarki”-pomyślicie sobie- co to za zespół mógł nagrać takie kawałki?! A jeśli podam wam tytuł „Zanim pójdę”, wszyscy wiecie już, że chodzi o Happysad Na utwory tego zespołu natrafiłam przez przypadek, ale zostały ze mną na bardzo długo. Happysad powstał w 2001 roku w Skarżysku-Kamiennej. W jego skład wchodzą :Jakub Kawalec (wokal), Łukasz Cegliński (gitara), Artur Telka (gitara basowa), Jarosław Dubiński(perkusja) i Daniel Pomorski (klawisze). Zespół specjalizuje się w muzyce punk -rockowej, jednakże wpada ona w ucho nie tylko zatwardziałym rockmanom. Sam wokalista mówi, że: „Nie utożsamiamy się z żadną ideologią-ani punkową, ani punk-rockową. Mieliśmy parę pomysłów na kilka piosenek i od razu zostaliśmy wrzuceni do jakiegoś worka z kapelami, które od 20-stu lat buntują się”. Ich pierwsza płyta zatytułowana „Wszystko jedno” została wydana w 2004 roku a promujący ją singiel „Zanim pójdę” utrzymywał się na Liście Przebojów Programu Trzeciego przez 33 tygodnie. W koncertach zespołowi towarzyszyły również inne polskie gwiazdy takie jak : Czesław Mozil, Krzysztof Grabowski (Strachy na Lachy), a o covery ich piosenek pokusił się nawet Enej. W 2013 roku gościli też na Przystanku Woodstock i właśnie wtedy po raz pierwszy zetknęłam się z ich twórczością nie osobiście, ale zostałam zachęcona do przesłuchania kilku ich piosenek. Rok 2014 zapowiedział ich najnowszą płytę „Jakby nie było jutra”, którą zainteresowanym polecam kupić. I nie będę was namawiać żebyście koniecznie polubili ich utwory, zachęcam was jedynie do odsłuchu , a wtedy kto wie, może spotkamy się na ich koncercie?

PAULINA STACHOWSKA

W nieruchomym oku cyklonu, czyli powieść Sylvii Plath.

Książka kultowa. Niewiele nam to mówi. Tajemnicze i bliżej niesprecyzowane słowo, zamieniające zwykłą lekturę nowej powieści w gorączkowe poszukiwanie skarbu, czegoś, co zachwycało, oburzało czy wręcz : zmieniało miliony ludzi przed nami. (Słowo, które może również skutecznie podnieść wyniki sprzedaży, ale to już zupełnie odrębna kwestia)

Kultowa, czyli jaka ? Wystarczy sięgnąć po dowolny tytuł opatrzony tą etykietką. Może być to powieść, najlepiej taka, o której już kiedyś słyszeliśmy. Może zachęcić czymkolwiek, chociażby intrygującym tytułem czy przemyślaną grafiką na okładce.

‘Szklany klosz’ , po części autobiograficzna powieść Sylvii Plath, na przykład.

Życie Esther Greenwood, młodej, utalentowanej studentki przypomina piękny sen, a przynajmniej, sądząc po pierwszych rozdziałach, na taki wygląda. Jest idealnie. Wystawne nowojorskie życie na koszt redakcji prestiżowego pisma kobiecego. Szampan i hotel z widokiem na świat, towarzyskie kontakty bez znaczenia i mężczyźni w perfekcyjnie skrojonych garniturach. Miesięczny staż dobiega jednak końca, a powrót do codzienności z niewykonalnymi planami i domem na przedmieściach okazuje się zadaniem ponad siły. Esther zaczyna konfrontować wyobrażenia o idealnym życiu z rzeczywistością i…. zatrzymuje się w martwym punkcie. Tytułowy szklany klosz szczelnie odgradza ją od realnego świata i sprawia, że jedynym sensownym rozwiązaniem wydaje się być ‘’ szybka śmierć’’.

Ból , doświadczenie pustki, świadomość, że życie jest jedno i nie można przeżyć go na piętnaście różnych sposobów. Jeszcze samotność. Apatia. Wszystkie doświadczenia narratorki, znane po części każdemu z nas, można znaleźć w wielu innych książkach i filmach, w końcu temat jest naprawdę szeroki. Wiele trafnych spostrzeżeń Esther (autorki?) zasługuje na uwagę, jednak analiza stanów psychicznych jest momentami dość banalna. Prawdziwa, ale zbyt uproszczona, chyba że skomplikowane opisy doświadczeń wewnętrznych celowo zostały pominięte przez Plath. Czegoś jednak brakuje.

Obyczajowość lat 60., czy podejście do kwestii relacji damsko-męskich, homoseksualizmu, równouprawnienia kobiet, wreszcie szerokie zagadnienie postrzegania osób chorych psychicznie iw społeczeństwie i metody ich leczenia (np. słynne elektrowstrząsy) – w ,, Szklany kloszu’’ można znaleźć wszystko. W momencie wydania książki wspomniane tematy pewnie wywoływały oburzenie, w obecnych czasach raczej już nie szokują. Poglądy na temat małżeństwa i roli kobiet prze ostatnie pięćdziesiąt lat mocno się zmieniły. Odważne, feministyczne przekonania autorki dzisiaj nie wydają się tak kontrowersyjne. Niektóre tematy tabu po prostu zniknęły.

Czytając kolejne opisy nieudanych prób samobójczych, codziennego życia w zakładzie zamkniętym , aż do ostatniego rozdziały, nie wolno zapomnieć że to powieść autobiograficzna. I może właśnie to jest kluczem do zrozumienia, dlaczego ktoś określił powieść jako ‘kultową’. Można podejść do treści sceptycznie i uznać ją trochę za powierzchowną, można uznać, że Plath nie odkrywa Ameryki i znaleźć sobie coś ciekawszego. Można zaczytać się w ramach rozrywki i podświadomie liczyć na szczęsliwe zakończenie. Lub – jeśli sami, na własny użytek zdecydujemy się dać tej pozycji miano kultowej – wydobyć odłamki skarbu dla siebie.

Sylvia Plath popełniła samobójstwo niecały miesiąc po opublikowaniu książki. W jakikolwiek sposób ocenia się tę powieść, ten fakt musi wpłynąć na jej odbiór. To w końcu świadectwo autentycznych przeżyć, głos prawdziwej osoby, która ujawniła siebie. Może to właśnie stanowi skarb tej książki.

Kultowej – chyba tak. I bez szczęśliwego zakończenia.

Anna Leśniak III D

Złote chłopaki ze srebrnym medalem !

Każdy prawdziwy kibic Fogo Unii Leszno wie, że sezon dla byków zakończył się ze srebrnym medalem. Po całym ciężkim sezonie, gdzie wszyscy naszych leszczynian spisywali na starty, a nawet na spadek do 1 ligi, Unia pokazała, że jednak walczyć potrafi i to o najwyższe medale! Dobrym duchem w naszej drużynie okazał się Adam Skórnicki, który po objęciu stanowiska managera postawił chłopaków na nogi. W pierwszym meczu play-offów Unia Leszno wygrywa z Grupą Azotów Unia Tarnów pokonują ich 50:40, jednak nikt nie wierzy w to, że byki w meczu rewanżowym wygrają. Na tarnowskim torze wygrywają 48:42 co daje im wejście do finału. W finale leszczynianie zmierzyli się ze Stalą Gorzów, gdzie ostatecznie przegrali 49:41 zdobywając srebrny medal. Dla całej drużyny jak i dla kibiców to naprawdę duży krok, aby w sezonie 2015 wywalczyć złoto, zwłaszcza iż w klubie Fogo Unii Leszno na kolejny rok posadę managera nadal będzie miał Adam Skórnicki, który w minioną niedzielę zorganizował żużlowy Piknik na stadionie Alfreda Smoczyka pt: „ 21 lat Skóry”, gdzie zrobił swoje ostatnie kółka jako żużlowiec. W imprezie brali udział zawodnicy z Leszna m.in. Grzegorz Zengota, Tobiasz Musielak, Bracia Pawliccy, Damian Baliński oraz Bartosz Smektała. W drużynie gości wystąpili Jarek Hampel, Maciej Janowski, Mariusz Puszakowski
i Rafał Okoniewski. Atrakcji dla kibiców nie zabrakło. Ponownie na motor wsiedli byli zawodnicy Unii Leszno: Roman Jankowski, Zenon Plech. Również po 22 latach również na torze pojawił się Piotr Pawlicki senior! Który po tragicznym wypadku w 1992r. Zakończył swoją karierę. W wyścigu pomagali mu jego synowie Piotr i Przemysław Pawliccy. Żużlowcy pokazywali żużel z każdej strony zaczynając od jazdy w prawo, po jazdę w 4 na jednym motocyklu do jazdy na nartach wodnych po torze! Chyba każdy kibic wyszedł ze stadionu z uśmiechem. Dla byków zima to czas intensywnego przygotowania się do kolejnego sezonu, na razie jednak trwają dyskusje kto będzie reprezentował Unię Leszno w 2015 roku. Wiemy już, że Nicki Petersen będzie nadal zawodnikiem w leszczyńskim teamie, ponieważ podpisał kontrakt na 2 lata w ubiegłym sezonie, również Tobiasz Musielak oraz Bracia Pawliccy pozostają w Lesznie. Odchodzi natomiast Mikkel Michelsen, który zapowiada, że z polską ligą się nie żegna, lecz nie wiemy jeszcze gdzie będzie startował. Rozmowy natomiast nadal trwają z Grzegorzem Zengotą, który ma nadzieję, że pozostanie w Unii Leszno.

ASIA URBANIAK

Jolanda Obleser

We wrześniu w murach naszej szkoły pojawiło się wiele osób wcześniej tam niewidzianych, ale jedna wśród nich się wyróżnia. Nie wstaje codziennie na 8, nie dostaje ocen, nie pisze sprawdzianów. To Jolanda Obleser, wolontariuszka z Niemiec. Wystawiając na próbę swoje umiejętności językowe, zadałam jej kilka pytań.

Ita Jarzembowska (IJ): Przedstaw się, proszę.

Jolanda Obleser (JO): Cześć, nazywam się Jolanda. Mam osiemnaście lat i pochodzę z Marbach am Neckar. To małe miasto w pobliżu Stuttgartu, na południu Niemiec. Mam trójkę młodszego rodzeństwa.

IJ: Dlaczego znalazłaś się w Polsce?

JO: W maju zdałam maturę, ale nadal nie wiem, co chcę studiować. Chciałam spędzić czas za granicą i na szczęście dostałam propozycję z inicjatywy „Kulturweit”, żeby jako wolontariuszka pojechać do Leszna i przeprowadzać w szkole lekcje niemieckiego.

IJ: Jak wygląda Twój dzień w Polsce?

JO: W tej chwili nie mam żadnego regularnego planu dnia. Przychodzę do szkoły i patrzę, które klasy mogą mnie potrzebować. Każdego dnia to się zmienia.

IJ: Słyszałam, że jesteś wegetarianką. Czy trudno jest znaleźć w Polsce potrawy bez mięsa?

JO: Właściwie nie. Jak dotąd w menu każdej restauracji znajdowałam potrawy bez mięsa. Poza tym gotuję sama.

IJ: Powiedz coś o swoich zainteresowaniach.

JO: Bardzo chętnie czytam książki i oglądam filmy. Dużą przyjemność sprawia mi rysowanie.

IJ: Co sądzisz o Lesznie?

JO: Podoba mi się. Jest tu wiele interesujących budynków, a ludzie są dla mnie jeszcze bardziej przyjaźni, kiedy zauważają, że nie rozumiem polskiego. Niestety, nie interesuje się specjalnie sportem, dlatego nie ma tu dla mnie zbyt wiele atrakcji.

IJ: Gdzie w Lesznie już byłaś?

JO: Mieszkam w pobliżu szkoły, więc znam już dobrze centrum. Dwa razy w tygodniu jestem w Gimnazjum nr 5
w Gronowie, więc tam też trochę się orientuję. Widziałam już też centrum handlowe i stadion.

Poniżej zamieszczam moją rozmowę z Jolandą w oryginale:

IJ: Stell dich bitte vor.

JO: Hi, ich heiße Jolanda. Ich bin achtzehn Jahre alt und komme aus Marbach am Neckar. Das ist eine kleine Stadt in der Nähe von Stuttgart, im Süden Deutschlands. Ich habe drei jüngere Geschwister.

IJ: Warum bist du in Polen?

JO: Ich habe im Mai mein Abitur gemacht, aber ich weiß noch nicht, was ich studieren möchte. Ich wollte gerne Zeit im Ausland verbringen und zum Glück habe ich von der „kulturweit”-Initiative das Angebot bekommen als Volontärin nach Leszno zu kommen und den Deutschunterricht hier an der Schule zu begleiten.

IJ: Wie sieht dein Tag in Polen aus?

JO: Im Moment habe ich noch keinen geregelten Tagesablauf. Ich gehe in die Schule und schaue, welche Klassen mich brauchen könnten. Es ist jeden Tag anders.

IJ: Ich habe gehört, dass du Vegetarierin bist. Ist es schwierig, Speisen ohne Fleisch in Polen zu finden?

JO: Eigentlich nicht. Im Restaurant habe ich bisher immer eine fleischlose Mahlzeit im Menü gefunden. Außerdem koche ich für mich selbst.

IJ: Was machst du am liebsten? Sag etwas mehr über deine Hobbys.

JO: Ich lese sehr gerne Bücher und ich schaue mir gerne Filme an. Es macht mir auch Spaß, zu zeichnen.

IJ: Was denkst du über Leszno?

JO: Mir gefällt es hier gut. Es gibt sehr interessante Gebäude und die Leute sind immer freundlich zu mir, wenn sie merken, dass ich kein Polnisch verstehe. Leider interessiere ich mich nicht besonders für Sport, weshalb es hier nicht so viele Freizeitveranstaltungen für mich gibt.

IJ: Wo in Leszno warst du schon?

JO: Ich wohne in der Nähe der Schule, also kenne ich das Zentrum schon gut. An zwei Tagen der Woche bin ich am Gymnazium nr. 5 in Gronowo, deshalb kenne ich mich dort auch ein wenig aus. Das Einkaufszentrum und das Stadion habe ich ebenfalls schon gesehen.

Ita Jarzembowska

 

Jolanda

Pytania i odpowiedź

Portal internetowy. Wiele jest dziś takich. Jako współczesna nastolatka i użytkowniczka internetu, założyłam konta na kilku . Jestem również czytelniczką i widzem, czytam książki i mniej popularne prace innych ludzi oraz oglądam filmy i seriale, które uważam za interesujące. Niektóre z rzeczy, z którymi się zetknęłam, okazały się dość genialne, abym została ich fanką. Podczas gdy ludzie przerywają swoje życie na to, co nazywają ‚rozrywką’, moje życie to ‚rozrywka’, przerywana snem i nauką.

Continue reading

„Złoto”

-Zaparzyć ci herbatę, tato?

Starszy mężczyzna spojrzał na syna z wdzięcznością, ale zaprzeczył ruchem głowy. Przygładził swoją pomiętą koszulę i z westchnieniem opadł na stojący w rogu salonu fotel z żółtym, szorstkim obiciem. Odkąd stawał się coraz bledszy, lubił otaczać się przedmiotami o ciepłych, jesiennych barwach. Za oknem wiatr postanowił zabawić się ze światem – zrywał z głów przechodniów kapelusze, wytrącał z ich rąk parasole i torby pełne zakupów, a złote liście wirowały i tańczyły na przydomowych trawnikach. Mężczyzna odwrócił wzrok i znów napotkał oczy zaledwie kilkuletniego chłopca, patrzącego przed siebie z ufnością i uśmiechem. Nigdy nie żałował, że tak późno zdecydował się na dziecko. Wciąż jednak nie wierzył, jak młoda matka stojącego przed nim chłopaka mogła być tu szczęśliwa. Jego syn przechylił lekko głowę i wpatrzył się w niego z zakłopotaniem.

-Wszystko w porządku? Nie wyglądasz dziś najlepiej. Mamusia ci pomoże, kiedy już wróci.

-Mama nie wróci aż do rana. Musi zostać w pracy. Poradzimy sobie sami, chłopcze.

-Jak zawsze.

Kiedy zabrzmiał dzwonek, dziecko odwróciło się gwałtownie, przewracając stos starannie ułożonych na stoliku obok książek. Wymamrotało szybkie przeprosiny i rzucił się w stronę drzwi. Po chwili dało się usłyszeć wrzask:

-Ciocia! Ciocia przyszła!

-Oczywiście, że przyszłam, kochanie. Jak mogłabym nie odwiedzić dziś mojego ulubionego chrześniaka?

Mężczyzna znał ten głos aż a dobrze. Bardzo kochał córkę swojego przyjaciela, dlatego poprosił ją, aby została matką chrzestną dziecka. Potrafiła być jednak więcej niż irytująca i zazwyczaj poruszała tematy, jakie on chciałby schować na dnie szafy i nigdy już do nich nie wracać.

Kobieta raźno wkroczyła do pokoju, postukując przy tym swoimi wysokimi obcasami. Za nią przemknął podmuch wiatru, przynosząc ze sobą kilka zbłąkanych liści i intensywny, jesienny zapach, którego nigdy nie mógł zidentyfikować. Zdjęła swój czarny płaszcz i przyjrzała się mężczyźnie siedzącemu w fotelu. Najwyraźniej dostrzegła coś niepokojącego, bo tylko pokiwała głową i przywołała chłopca.

-Miałeś rację, kochanie. Twój ojciec nie jest w najlepszej formie, ale już ja się nim zajmę. A ty lepiej idź na górę i obejrzyj książkę, którą ci przywiozłam.

Kobieta sięgnęła jeszcze do torebki i wyjęła z niej paczkę czekoladowych cukierków.

-Proszę, to dla ciebie, ale nie zjedz wszystkiego od razu, dobrze?

Chłopczyk uściskał ją energicznie, na moment przylgnął do taty i pobiegł w stronę schodów. Kobieta zaśmiała się krótko i wyszła z pokoju. Wróciła dopiero po kilkunastu minutach, trzymając w dłoniach dwie filiżanki miętowej herbaty.

-Przepraszam za te liście. Lubię jesień, ale… Cóż, zerwało się straszne wietrzysko…

Doskonale wiedział, że jej matka zmarła jesienią.

-Lubię wiatr.

Powiedział to cicho, ale wyraźnie, a ona pokiwała głową, upijając łyk herbaty.

-Wywiewa wszystkie idiotyczne pomysły z głowy mojego ojca.

Złapała swoją torebkę i wyciągnęła z niej mały flakonik wypełniony przezroczystym płynem. Bez namysłu wlała go do napoju mężczyzny.

-Ale lekarzem jest świetnym. Mówi, że to ci pomoże.

Skinął głową i spokojnie wypił herbatę. Usilnie starał się nie patrzeć ani na nią, ani na widok za oknem. Kobieta nie dawała jednak za wygraną.

-Co się z tobą dzieje? Powiedz mi, na pewno… znajdę sposób.

-Dlaczego jeszcze tu jesteś? Przecież nie jestem ci do niczego potrzebny.

Prychnęła gniewnie.

-Przyjaciół nie zostawia się w potrzebie.

-Masz innych, młodszych przyjaciół. Powinienem już dawno ukryć się przed tym wszystkim, jak twój ojciec. Zrobić wam miejsce.

Twarz kobiety rozjaśniła się teraz zrozumieniem.

-Nie jesteś stary, mój drogi. Nie dotarłeś nawet do półmetka. Opuściły cię siły, ale one wrócą. Mój ojciec i ja o to zadbamy.

Kiedy długo nie odpowiadał, westchnęła ciężko.

-Długo zarzekałeś się, że potrzeba jej młodszego, ale ona wybrała ciebie. Nie była głupia, wiedziała doskonale, na co się decyduje. Przez całe swoje życie byłeś samotny. Niestety, nie wiem, jak to jest, ale znam kilka osób, które wiedzą aż za dobrze. I nie spędzają ani chwili tak jak ty teraz. Na co czekasz?

-Na znak.

Odrzucił głowę do tyłu, a jego posiwiałe włosy rozsypały się na oparciu fotela.

-Więc się doczekasz, wiem o tym. Ale co się z tobą dzieje teraz?

Na jego twarzy pojawił się krzywy uśmiech.

-Może… zaprzedałem duszę diabłu?

Nie powinien z nią igrać. Wiedział, że na nią nie ma sposobu, ale nie mógł się powstrzymać. Utkwił wzrok z białym suficie i próbował odciąć się od tego świata, jednak w tym momencie silnie poczuł, że tuż nad nim właśnie znajduje się zaledwie kilkuletni chłopiec. Jego syn. Ze zdezorientowaniem odwrócił głowę i mimowolnie spojrzał na przyjaciółkę. Zawsze znała myśli kogoś, kto patrzył w jej oczy. I tym razem domyśliła się, o co przed chwilą przyszło mu do głowy.

-Dusza jest tylko twoją własnością. Nie można jej nikomu oddać. Ani niczemu.

Złapała za filiżanki i poszła do kuchni, a mężczyzna rozmyślał przez moment nad jej słowami. Za oknem jego sąsiad bezskutecznie próbował zagrabić liście, które wiatr zaraz porywał z pomocą dwójki rozbrykanych dziewczynek.

-Wiesz, co powiedział kiedyś Thoreau?

Wróciła na swoje miejsce.

-Nie mam pamięci do takich rzeczy.

-Powiedział: „Większość ludzi wiedzie życie w milczącej beznadziei”. Wiesz, nigdy tak naprawdę nie zastanowiłam się, kim on właściwie był, ale to nawet do mnie przemawia.

Boleśnie odczuł, że ma na myśli właśnie jego.

-Co mam zrobić?

Jeżeli ktoś miał mu pomóc, to właśnie ona. Wzruszyła ramionami.

-Powiedz mi, jakiego znaku oczekujesz.

Przymknął oczy. Sam nie znał takiego znaku.

W tym momencie do pokoju wbiegł jego syn, uśmiechając się od ucha do ucha.

-Widziałem za oknem mamę! Przyszła prędzej!

Po chwili chłopiec wprowadził do salonu mamę, która została już przez niego poinformowana o odwiedzinach. Z niepokojem zerknęła na męża i przywitała się z przyjaciółką.

-Biegnij po kurtkę, synku. Przecudna pogoda. Wyjdźmy na zewnątrz… Kochanie? Chodź z nami, od razu nabierzesz rumieńców.

Chłopiec wpadł po chwili na korytarz, gdzie dorośli zakładali płaszcze.

-Szczęście, że dzisiaj wieje. Uwielbiam wiatr. I ten zapach!

Mężczyzna spojrzał na niego ze wzruszeniem, obejmując żonę, która przytuliła się do niego mocno.

-Jest do ciebie taki podobny.

Powiedziała to z dumą.

-Szczęście, że dzisiaj wieje.

Powtórzyła powoli ich przyjaciółka.

-Chodź, mój drogi. Pokażę ci szczęście. I wiatr.

A słońce paliło liście na jeszcze bardziej złoty kolor.

Ellen de Saint

Zdrowy sposób na życie

Można zauważyć, że w środkach masowego przekazu często namawiają nas do zdrowego trybu życia. Dzieje się to nie bez powodu, ponieważ człowiek, który dba o siebie fizycznie, jest bardziej wydajny i zyskuje więcej energii do życia. Sport powinien być ważny dla nas, ponieważ ma on bardzo dobry wpływ na nasz organizm zarówno pod względem fizycznym, jak i psychicznym. Bowiem dzięki niemu, nasz mózg efektywniej pracuje oraz lepiej przyswaja nowe wiadomości. Form wysiłków fizycznych jest naprawdę wiele, dlatego jestem pewna, że każdy z nas znajdzie coś dla siebie. Bieganie to jeden z najbardziej popularnych i najzdrowszych sportów na świecie. Tak banalnie wyglądająca czynność, może naprawdę zmienić nasze życie. Biegając, czujesz się niesamowicie wolny, zapominasz o problemach, a poziom hormonów szczęścia wzrasta. Zatem, jak tylko przeczytasz ten artykuł, wygospodaruj choć trochę czasu i idź biegać. Nie odkładaj tego na później, liczy się tylko to co robisz tu i teraz.

Continue reading

„Tak naprawdę cała ta Japonia jest czystym wymysłem. Nie ma ani takiego kraju, ani takich ludzi.” (Oscar Wilde), czyli za co kochamy Japonię?

Kraj Kwitnącej Wiśni jest miejscem nadzwyczajnym. Pełen skrajności, potrafi zaskakiwać na każdym kroku. Widzimy delikatnego żurawia, złożonego z papieru i walki sumo, spokojne pejzaże na obrazach i samurajskich wojowników, staranne, dokładne pismo, budzące wrażenie, że nad każdą kreską ktoś pracował godzinami i tłumy ludzi spieszących do pracy, tradycyjne kimona i żywe subkultury młodzieżowe.

Continue reading

Nieznana rzecz

Na rozgrzewkę mam do Was małe pytanie:

Obraz1

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nie bójcie się. Nie poproszę Was o podanie rozwiązania (chociaż chętnym nie zabraniam!). Zagadnienie jest trochę innej kategorii, mianowicie- co łączy powyższe trzy równania?

Oczywiście!!!  Niewiadoma x, której poświęcę dzisiejszy artykuł.

Czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego w większości zadań szukamy „x”? Czy oznaczenie niewiadomej przez „x” w problemach i zadaniach tekstowych nie stało się już dla nas odruchem warunkowym?

Sięgnijmy więc do historii lingwistyki.
Język arabski, należący do rodziny języków semickich, zapisywany jest alfabetem arabski, od strony prawej do lewej. Przez niektórych uważany za trudny, jednak jego nieoczywistym urokiem jest logika. Każde słowo jest niezwykle precyzyjne i dostarcza dużo informacji. Dlatego to właśnie Arabowie i Persowie opracowali matematykę w pierwszych wiekach naszej ery.
Słowo ALGEBRA pochodzi od arabskiego „al-dżebr”, a jako dział matematyki pierwotnie zajmowała się rozwiązywaniem równań.
Arabskie teksty zawierające mądrości matematyczne dotarły do Europy w XI i XII wieku. Wówczas pojawił się wielki problem w przetłumaczeniu ich na język europejski. Przeszkodą nie do pokonania okazały się niektóre arabskie dźwięki, których Europejczycy nie są w stanie wymówić bez długotrwałego treningu. Co więcej tych dźwięków nie da się przedstawić za pomocą dostępnych nam znaków.
Jednym z głównych sprawców całego zamieszania jest litera  ش, odpowiednik polskiego dwuznaku „sz”.
Cały sęk w tym, że jest ona także pierwszą litera słowa   شيء, co na nasz język tłumaczymy jako „konkretna nieznana rzecz”. Słowo to pojawiło się we wczesnej matematyce.
Zadaniem średniowiecznych uczonych z Hiszpanii było przetłumaczenie starożytnych zapisków. I tu pojawił się problem. Bowiem w języku hiszpańskim „sz” nie istnieje! Chcąc, nie chcąc musieli sobie jakoś z tym poradzić. Badacze mieli do wybory dwa wyjścia: dodać „sz” do swojego alfabetu albo zapożyczyć dźwięk. Zdecydowali się na drugą opcję i wykorzystali brzmienie dwudziestej drugiej litery alfabetu greckiego- Chi. W późniejszych latach, gdy materiał został przetłumaczony na powszechną łacinę, zamieniono „Chi” na dwudziestą czwarta literę alfabetu łacińskiego, czyli X.
Taki zaś symbol niewiadomej stosujemy w naukach ścisłych niezmiennie do dnia dzisiejszego.

Na sam koniec chciałabym podzielić się z Wami jednym z moich ulubionych cytatów:

I NIGDY O TYM NIE ZAPOMINAJMY!!!

Justyna Merta