Profile klas pierwszych w Jedynce na rok 2019\2020

Reforma szkolnictwa zapewne nieźle namieszała Wam w głowach, co?

Boicie się, że będzie ciężko z dostaniem się do jakiejkolwiek szkoły?

Miejcie świadomość, że w niektórych placówkach w związku z reformą, godziny pracy szkoły mogą zostać zmienione – dla Was oznacza to mniej więcej tyle, że istnieje możliwość uczęszczania do szkoły na dwie zmiany (poranną i popołudniową). Brzmi strasznie? Spokojnie, w I Liceum też wolimy zostać przy tradycyjnym, jednozmianowym systemie – i to też Wam oferujemy!
W rzeczywistości, Drodzy Gimnazjaliści i Podstawówkowicze, najtrudniejszy okaże się dla Was wybór profilu.

Musicie pamiętać, że wybór, jaki dokonacie, będzie na Was ciążył przez najbliższe 3 (bądź 4) lata Waszego życia. Oczywiście nie ma co panikować, bo w ciągu pierwszego roku nauki możecie teoretycznie przenosić się z klasy do klasy.
Jednak aby uniknąć całego zamieszania, opiszę Wam pokrótce każdy z profili.

W I Liceum Ogólnokształcącym będziecie mieli do wyboru aż 6 różnych kierunków, w których możecie się kształcić. Te same profile będą funkcjonowały zarówno wśród gimnazjalistów, jak i uczniów podstawówki.

Dla ułatwienia od razu postaram Wam się przejrzyście wytłumaczyć kwestie językowe. Będąc na każdym profilu (z wyjątkiem klasy lingwistycznej, o której napiszę za chwilę) obowiązuje Was wybór drugiego języka obcego. Oprócz obowiązkowego języka angielskiego, wybieracie między j. hiszpańskim, rosyjskim lub  niemieckim (dla chętnych: istnieje możliwość zdawania niemieckiego certyfikatu DSD I/II, co najczęściej wiąże się z dodatkowymi godzinami lekcyjnymi w ciągu tygodnia).

Kwestia grup językowych zostaje rozwiązana w pierwszym miesiącu Waszego pobytu u Nas; każdy z Was napisze testy sprawdzające znajomość danego języka (angielskiego i drugiego, wybranego przez siebie), na podstawie których zostaniecie przydzieleni do poszczególnych grup językowych, liczących zwykle koło 15 osób. To świetna okazja, żeby zapoznać się z osobami z innych klas!

Ida Ilmer

Triumf nienawiści

        Rozejrzyjcie się! Czy nie widzicie co wokół nas się dzieje? Czy kiedy ostatnim razem oglądaliście dziennik telewizyjny lub czytaliście gazetę nie zauważyliście pewnego zagrożenia, które cały czas egzystuje między nami?

Parę miesięcy temu widziałem w telewizji szokującą relację z dnia 11 listopada kiedy  tłumy ludzi przeszły ulicami miasta Warszawy głosząc hasła, których nie powstydził by się nawet pewien austriacki akwarelista. Maksymy owe godziły w prawe wszystkie mniejszości narodowe, religijne oraz grupy społeczne, które ludzie ci określają jako wrogów ojczyzny. Twierdzą, że należy prześladować ludność żydowską, że powinno się tępić muzułmanów, ateistów, działaczy o poglądach lewicowych, liberalnych oraz wszystkich, którzy nie są zgodni z wizją nacjonalistów. Najdziwniejsze jest jednak to, iż nikt z ludzi, mających realną możliwość powstrzymać dalszy rozwój tego przerażającego nurtu opartego na nienawiści do drugiego człowieka, nie robi tego. Wyobraźcie sobie, co może się stać jeżeli nadal będziemy dawać przyzwolenie na nacjonalizm.

Kiedyś pogląd ten już zatriumfował, a skutkiem tego było 11 milionów zamordowanych Żydów, Romów, Polaków i innych narodowości zdefiniowanych jako podludzie. Jak wszystkim wiadomo stało to się na przełomie lat 30-stych i 40-stych XX wieku, kiedy to Hitler i jego naziści stworzyli dogodną okazję do eksterminacji milionów niewinnych istnień ludzkich. Jeżeli przyzwolimy na rozwój nacjonalistycznych poglądów w Polsce i wystąpi przyjazna okazja do ostatecznej rozprawy ze znienawidzonymi osobami, wówczas sytuacja może się powtórzyć i nienawiść znów zwycięży. Dlatego nigdy nie wywołuj wojny, a zwłaszcza z samym sobą, gdyż takie konflikty są najgorsze. To właśnie wtedy nienawiść triumfuje najbardziej. Dzieją się wówczas rzeczy, których człowiek nie mógł by sobie wyobrazić w najgorszym sennym koszmarze. Zgadliście. Mowa o konfliktach na tle etnicznym, religijnym, czy szeroko pojętych wojnach domowych. Przypomnijmy sobie wydarzenia z lipca 1943r. kiedy oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii oraz Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów przystąpiły do zaplanowanej na szeroką skalę czystki etnicznej skierowanej przeciwko ludności Polskiej i Żydowskiej, mieszkającej na Wołyniu i Galicji Wschodniej. Pewnego niedzielnego dnia gdy Polacy przebywali w kościołach, Ukraińcy trzema kręgami objęli wsie przeznaczone do wymordowania, a następie zabrawszy wcześniej kosy, sierpy i siekiery przystąpili do jednego z najkrwawszych mordów XX wieku. Zabijano w najkrwawsze sposoby, jakie można by sobie wyobrazić, m.in. odcinano ludziom kończyny, obdzierano ich ze skóry, wycinano kobietom z brzucha nienarodzone latorośle, brutalnie gwałcono, a także obwiązywano dzieci sianem i podpalano robiąc z nich żywe pochodnie. Najsmutniejszy wydaje się fakt, że mordercy mieszkali czasem naprzeciwko Polaków, których później z taką brutalnością się pobyli. Eksterminowali także ludzi, którzy głosili, iż wszystkie te narody mogą wzajemnie żyć i współpracować. Lecz nacjonalizm sprawił, że doszło do tej okropnej tragedii.

Kolejnym przykładem strasznej czystki jest masakra w Srebrenicy. Paramilitarne oddziały Serbów dokonały tam mordu na ludności muzułmańskiej zamieszkującej okolice enklawy Serbów bośniackich w rejonach tego miasta. Serbski generał Radko Mladić rozkazał oddzielić mężczyzn od kobiet, a następnie jego żołnierze przystąpili do rozstrzeliwań. Egzekucje trwały od 12 do 16 lipca 1995r. W ludobójstwie zginęło 10 701 osób, w tym 1400 dzieci. Z życiem pożegnali się tylko dla tego, że należeli do innej grupy etnicznej niż Serbowie i wyznawali islam.

Wiecie dlaczego doszło do owych mordów? Dlatego, że ktoś kiedyś dopuścił do rozprzestrzenienia nienawiści i zbagatelizował tych, którzy stworzyli dogodną okazję. Wszyscy wiemy, że historia jest nauczycielką życia, a przede wszystkim to, iż nikt nie umie wyciągać z niej wniosków.

Nie dopuśćcie więc do triumfu nienawiści.

Cyryl Augustyniak 1e

Hejt- swoboda wypowiedzi czy znęcanie psychiczne?

 Dziś chcę poruszyć współczesny problem jakim jest ogólnie panujący hejt.

Hejtować można każdego i praktycznie za wszystko. Nawet ciężka choroba tragedia czy śmierć jest powodem do okrutnych żartów i poniżania. Dlaczego to się dzieje? Dlaczego na to pozwalamy? Czy hejt jest swobodą wypowiedzi, czy już znęcaniem psychicznym?

Zacznijmy od tego czym jest hejt i skąd się wziął. Zwrot „hejt” wywodzi się z języka angielskiego od „to hate”- nienawidzić, a więc dlaczego darzymy siebie taką nienawiścią?  Z jakiego powodu zwracamy się do siebie z taką pogardą i brakiem szacunku?  Odpowiedź jest prosta. W tych czasach każdy z nas chce być lepszy od drugiego, a poniżane innej osoby czy to w Internecie, czy to w życiu realnym podwyższa nasze „ego” i samoocenę. Wytykając komuś jego wadę, upadek czy porażkę, czujemy się lepsi, ale, czy tak jest naprawdę? Zastanówmy się przez chwilę. Ty, ty czy ty czujesz się lepszy? Jeśli tak to jest zupełnie na odwrót. Poniżając i śmiejąc się z innych czy żartobliwie, czy na poważnie pokazujesz swoje kompleksy i brak klasy.

Nie wspomnę nawet  o tym jak hejtowana osoba może na to zareagować. Na pewno słyszeliście o przypadkach, że nastolatek popełnił samobójstwo przez to że spotkał go hejt.

Pewnie niektórzy z Was pomyślą  „po co się przejmować i robić z tego szum” albo „to tylko słowa”. Tak słowa, które dotykają bardziej niż ból psychiczny. A chyba nie chcecie mieć nikogo na sumieniu, prawda?

Znajdują się ci którzy powiedzą „wyrażam  swoje zdanie i tyle.” Tylko, że jest różnica  pomiędzy konstruktywną i  uzasadnioną krytyką, a obrażaniem drugiej osoby dla lepszego samopoczucia. Teraz znajdą się niektórzy z was co myślą „robi z igły widły” lub  „to wolny kraj” albo  „będę mówić co chcę i komu chcę”. Prawda. Mów co chcesz, ale tak abyś wyrażał się z szacunkiem do innych. Poniżanie jest gorsze od tortur i bicia.

Pod koniec dodam tylko, że wszyscy jesteśmy równi i kiedyś każdy z nas może być ofiarą hejtu, i nikt wam nie pomoże. Może warto pomyśleć zanim coś powiemy czy piszemy o drugim człowieku? Zanim coś powiesz, zastanów się czy chciałbyś to usłyszeć.

 

Emilia Lichaj IE

Nasze wybory

Ukończenie 18 roku życia wiąże się z wieloma skutkami: jesteśmy starsi, a przez państwo uważani za zdolnych do całkowitej odpowiedzialności za własne czyny. Oprócz tego możemy cieszyć się wolnością, zdawać prawo jazdy, wylecieć z rodzinnego gniazda czy uczestniczyć w wyborach. I właśnie na tym ostatnim pragnę się skupić. Czy warto oddać głos w wyborach?

Uważam, że powinniśmy uczestniczyć w wyborach, ponieważ każdy chce by w jego regionie, państwie poprawiła się jakość życia. Musimy wziąć odpowiedzialność za dążenie do poprawy stanu rzeczy. Jak się nie dziwić, że politycy unikają odpowiedzialności za swój np. region, jeśli nawet wyborcy nie chcą brać odpowiedzialności za to kto jest wybrany i czy dobrze spełnia powierzane mu zadania? Udział w głosowaniach odrzuci również nieodpowiednich kandydatów, których poglądy są radykalne i spowodują, że nasza sytuacja się pogorszy.

Wielu młodych ludzi nie chodzi na wybory. Zadajmy pytanie: Dlaczego? Myślą oni, że ich głos na nic nie wpłynie, są leniwi czy uważają że można ten czas spędzić w bardziej interesujący sposób. Są oni w błędzie. Każdy głos się liczy, zwłaszcza w małych społecznościach. Jeśli chodzi o kolejne powody: Czy seans w kinie lub shopping jest ważniejszy od wyboru, którego konsekwencje będziemy odczuwać prze kolejne lata? To osobą wybranym będziemy powierzać los naszych rodzin i to one będą nas reprezentować.

Podsumowując to od nas zależy jak i w jakich warunkach będziemy żyć. My zdecydujemy kto będzie na czele naszej grupy i my będziemy musieli go zweryfikować. Razem możemy wiele osiągnąć  i zmienić. Zacznijmy od głosu na odpowiednią osobę, godną zaufania by przez kolejne lata nie odczuwać skutków wybory podjętego bez naszego wpływu. Nie odbieraj sobie wybory.

Kacper Stępczak

Parę słów o tolerancji…

W obecnym świecie „tolerancja” stała się pojęciem stygmatyzującym codzienność, z każdej strony życia jej echo odbija się od ludzkich serc, postaw, wartości. Termin ten wylewa się  z mediów, artykułów prasowych, debat politycznych i towarzyskich, z prywatnych rozmów i luźnej wymiany poglądów. Tolerancja – poszanowanie cudzych postaw, uczuć, poglądów, obyczajów, wyznania. To szacunek do wolności drugiego człowieka i  swoista granica między miłością a nienawiścią. Zastanawia mnie i zadziwia jaką butę ma w sobie człowiek, skoro tyle się o tej tolerancji mówi a nadal trwają wojny, z pogardą traktujemy drugiego człowieka, bo ma inny kolor skóry, poglądy, wierzy w innego Boga albo nie wierzy, jest innej orientacji seksualnej, uczy się i nie uczy, ma cele albo ich nie ma, mówi i myśli inaczej niż my.

Tylko tyle.., i aż.

Perykles – reformator ateńskiej demokracji uważał, że tolerancja jest podstawą stabilności państwa demokratycznego, które ma szansę zaistnieć w takiej formie, wtedy gdy będziemy „kierować się wyrozumiałością w życiu prywatnym i szanować prawa w życiu publicznym”. Może warto się nad tym zastanowić? Spojrzeć na drugiego człowieka, jego poglądy, życie.., z życzliwością, postarać się zrozumieć wybory, których dokonuje (czegokolwiek dotyczą: religii, polityki, życia, etc.), respektować prawo, szanować obyczaje i tradycje, a świat wokół nas stanie się bardziej stabilny i bezpieczny.

Tolerancja to fundament człowieczeństwa, element moralności i ludzkich postaw.

Nikodem Michalski

„W malinowym chruśniaku…” – debiut Ady Piątkowskiej na łamach „Zajawki”!

[W malinowym chruśniaku…]

Na skraju ogrodu rosły krzaki malin. Co roku rodziły smaczne, dorodne owoce, więc i właściciele dworku, i służba zrywali je co jakiś czas, by osłodzić sobie popołudnie. Lecz teraz po ścieżkach –               z reguły pełnych spacerujących ludzi – nie przechadzał się nikt. Nawet stary ogrodnik odpoczywał w cieniu altanki, zamiast zajmować się kwiatami, z których był tak dumny.
Krzaki malin zaszeleściły. Zza nich słychać było śmiechy i szeptanie niesione przez delikatny, letni wietrzyk. Ktoś pisnął, gdy koło owoców przeleciał otępiały od gorąca, bzyczący głośno bąk. Innym razem zatupały nogi, owinięte cienką nitką pajęczyny.
– Pięknie tu – powiedziała Dziewczyna, pochylając się nad owocami.
Ich sok spływał jej po palcach i skapywał na trzewiki, barwiąc je na wyrazisty odcień różu.
– To prawda, panienko – przytaknął Młodzieniec, wodząc wzrokiem za żukiem, który powoli wspinał się po żółtawym, chorym liściu rośliny.
– Matka mówiła, że te maliny, które pojawiają się nocą, a później grzeją w promieniach słońca, smakują najlepiej. Proszę, spróbuj.
Dziewczyna przysunęła dłoń z owocami bliżej Młodzieńca, który, czując nagły przypływ odwagi, wygarnął je z jej uścisku wargami. Ona spłonęła rumieńcem, dorównującym kolorem soczystym malinom.
– Matka panienki ma rację. Smakują wybornie, zwłaszcza, że zaoferowała mi je tak piękna
dama.
– Nie przesadzaj, proszę – wyszeptała, odgarniając z twarzy zbłąkany kosmyk włosów. Na jej policzku została czerwona smuga. – To tylko maliny.
– To aż maliny, panienko. Pochodzą w końcu z panienki ogrodu – upierał się Młodzieniec. Zawahawszy się, wyciągnął dłoń w stronę twarzy Dziewczyny i zgarnął z jej skóry powoli schnący sok. – Ubrudziłaś się – tłumaczył pośpiesznie, widząc zdezorientowaną minę towarzyszki.
– Dziękuję. – Uśmiechnęła się, posyłając Mu pełne wdzięczności spojrzenie.
Dziewczyna wspięła się na palce i musnęła ustami czoło Młodzieńca. On odniósł wrażenie, że właśnie zachłysnął się powietrzem. Chwycił Jej ręce i, wiedziony emocjami, zawołał głucho:
– Panienko! Panienko…! Ja cię…! – przerwał, nagle zawstydzony swoim wyznaniem.
– Wiem. – Dziewczyna zaśmiała się wdzięcznie, gładząc Jego palce kciukiem. – Ja ciebie
także.
Serce kołatał Młodzieńcowi w piersi, jakby chciało wyrwać się z klatki, która oddzielała je od ukochanej.
– Panienko…! – wyszeptał i przycisnął jej dłonie do swoich ust.
Zawiał wiatr, a krzaki malin zaszeleściły.

Ada Piątkowska