Wybory, wybory, wybory!

 Demokracja jest niesamowitym ustrojem: władza należy do narodu, nie ma tyranii, najważniejsze decyzje podejmują za wszystkich ludzi wybrani w wolnych, bezpośrednich, równych, powszechnych wyborach, które odbywają się w głosowaniu tajnym. Podpisuję się pod tym z całą świadomością, zgadzam się na monarchię tylko odbierzcie tę obrzydliwą kampanię wyborczą! Przeżywałam okropne męczarnie przez cały listopad, będąc zmuszona, idąc miastem, oglądać uśmiechnięte (czasami zamyślone, aby wyglądać inteligentniej) twarze ludzi, którzy, jak tylko mogli, obiecywali mi, że zadbają o moje dobro i są moim głosem. Moim? Nawet mnie nie kojarzą. Gdy ten koszmar się wreszcie skończył (przypominam: w ubiegłą niedzielę, 16 listopada, odbyły się wybory samorządowe) to samo ma zacząć się w naszej szkole. Najwyższy czas wybrać przewodniczącego szkoły: głos wszystkich uczniów, łącznika z nauczycielami, organizatora szkolnych wydarzeń, naszego reprezentanta.

Dzisiaj, tj. 18 listopada, odbyła się debata z kandydatami, która składała się z czterech rund. Pierwsza polegała na zaprezentowaniu siebie przez uczestników i przedstawienia planu wyborczego, druga na odpowiadaniu na pytania obecnej przewodniczącej, Dominiki Resińskiej, trzecia na pytaniach od publiczności i czwarta (na którą nie starczyło czasu przez nadmiernie rozwiniętą część trzecią) miała polegać na podsumowaniu wszystkiego co zostało powiedziane i zadawaniu pytań między kandydatami. Wybory odbędą się w pierwszy wtorek grudnia (2 grudnia), a przedstawiciele wszystkich klas zobowiązali się do przedstawienia sprawozdania z debaty na godzinach wychowawczych. W takim miejscu oczywiście nie zabrakło redaktorów z naszej „Zajawki”, dlatego, abyście nie musieli z niecierpliwością czekać na godzinę wychowawczą, przedstawiamy Wam zebrane przez nas informację już teraz.

Swoją kandydaturę zgłosiły trzy osoby: Monika Andrzejczak z klasy Ib, Adam Drgas z klasy Id
i Jakub Kokociński z klasy Ia.

Monika interesuje się fotografią koncertową, co wiąże się z umiejętnością rozmowy z ludźmi, namawiania ich do pewnych działań. Jako swój główny cel przedstawia zintegrowanie społeczności szkoły-Lepiej żyje się w szkole, w której mamy znajomych- mówi. Dobrym sposobem na porozumienie z nauczycielami uważa organizację cyklicznych spotkań parlamentu z przedstawicielami nauczycieli i wspólną dyskusję o nadchodzących akcjach. Chciałaby również zasugerować, aby nauczyciele „przymykali oko” na brak przygotowania organizatorów pewnych wydarzeń w ich dniu. Zarówno za swoją wadę i zaletę uważa (dość często powtarzane słowo) „upierdliwość”. Zapewnia, że gdyby nie została przewodniczącą będzie walczyć o swoje pomysły jako członek (i tu uwydatnia się jej brak wiedzy na temat wyborów w naszej szkole, bowiem to przewodniczący wybiera osoby, z którymi chce współpracować w samorządzie, a nie zostają w nim kandydaci, którzy nie wygrali), jednakże w następnym pytaniu szybko wykorzystała zdobytą przed chwilą wiedzę („Świadczy to o inteligencji”- szepnęła do mnie, siedząca obok koleżanka z klasy), mówiąc, że właśnie to podoba jej się w szkolnym statucie. Wspomniała także o organizacji drobnych, a zarazem jakże przyjemnych akcji w szkole (jak, np. z okazji dnia pozdrowienia wysyłanie między klasami pozdrowień na karteczkach). Jeśli chodzi o szczęśliwy numerek zdecydowanie opowiada się za wersją elektroniczną. Wydaje się być osobą, inteligentną, wiedząca czego chce i umiejącą o to walczyć. W uszach dzwoniło jednak ciągle powtarzane słowa „upierdliwość” i „A więc tak…”.

Adam przedstawił dość drobiazgowo swój program, jednakże zawarł w nim kilka imprez, które w szkole organizowane są już od lat, tj. wieczorki filmowe, Dzień Wiosny, Języków Obcych (choć trochę w innym wymiarze) oraz mało realnych jak muzyka na przerwach (wiąże się to z ogromnymi wydatkami dla szkoły, nie mamy nagłośnienia wszędzie). Myślą przewodnią jego kampanii jest: „Niech samorząd będzie głosem uczniów!” i jest wielkim zwolennikiem sondaży. Współpraca z nauczycielami ma być, natomiast, przeprowadzana z wykorzystaniem p. Misiornej, jako „łącznika”. Za swoją zaletę uważa dążenie do celu oraz przyznaje się do zniechęcenia, gdy nie widzi zaangażowania współpracowników. Przy pytaniu co zrobi, gdy nie zostanie przewodniczącym popełnił tę samą gafę co Monika. Chce, aby szczęśliwy numerek pozostał w wersji tradycyjnej (może porozwieszany w wielu miejscach, nie tylko jednym), a fundusze samorządu wykorzystać na remont toalet i szatni. Jest bardzo elokwentny, potrafi wybrnąć z trudnych sytuacjach, jednakże często rzucając słowa, które nie mają głębszego znaczenia.

Jakub nie powiedział nam za wiele o sobie. Wiemy, że lubi muzykę, sport, gra w koszykówkę, jest redaktorem „Zajawki” (tak na marginesie Szkolnej Gazety, nie Koła Dziennikarskiego, na co uwagę zwrócił już Tomek z klasy IIID). Według niego samorząd ma być głosem uczniów, osobę, która nie powinna na niego głosować zdefiniował jako „niechcącą demokracji”. Zarówno za swoją zaletę jak i wadę uważa „wyszczekanie”. Gdyby nie został przewodniczącym znalazłby sposób na podsuwanie mu/jej swoich pomysłów. W statucie szkolnym zmieniłby konieczność wynoszenia kurtek do szatni (trochę nierealne, ponieważ byłoby to złamaniem zasad BHP). Uważa, że uczniowie powinni decydować razem, np. za sprawą sondażu, aby zaakceptować wydatki samorządu (czyli wydania naszych wspólnych pieniędzy), a także, aby wyrazić poparcie lub jego brak akcjom, które mogłyby się odbyć. Proponuje zadbać o naszych szkolnych sportowców i w związku z tym zawieszenie m.in. siatek w koszach na boisku. Opowiada się za tradycyjnym szczęśliwym numerkiem. Jakub wykazywał spore zdenerwowanie, jednakże nie można mu się dziwić, bo większa część publiczności postanowiła to właśnie jemu zadawać niewygodne pytania.

Debatę najlepiej podsumowała wypowiedź Nicole Klimpel, która powiedziała „Genialnie lejecie wodę, genialnie mydlicie oczy. Ograniczcie słowa typu być może, coś w stylu, jakieś i zacznijcie podawać konkrety.” Kandydaci zostali skazani na wysłuchanie wielu trudnych pytań, śmiechów z sali, szeptem przekazywanych komentarzy. To, co przeżyli musiało być trudnym przeżyciem, jednakże był to swoisty test – jeśli przetrwali to, reszta będzie jedynie formalnościami.

Karolina Nosek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *