„Tak naprawdę cała ta Japonia jest czystym wymysłem. Nie ma ani takiego kraju, ani takich ludzi.” (Oscar Wilde), czyli za co kochamy Japonię? Część II


Przed Wami kolejna garść faktów o tym niezwykłym kraju. W moim poprzednim artykule pisałam już o niezrozumiałej grzeczności Japończyków, która czasami jest zapominana, jak np. w sklepie, ale także jeśli chodzi o pieniądze. Zarabiać można na wiele sposobów, a najłatwiej jest wtedy, gdy wykorzystuje się trudną sytuację w jakiej znalazła się inna osoba. Szpitale w Japonii funkcjonują naprawdę bardzo specyficznie. Czynne są mniej więcej od godziny 9:00 do 18:00, często pomijając weekendy. Na dodatek zazwyczaj są przepełnione i (kto by się spodziewał?) pacjent musi grzecznie czekać na swoją kolej w poczekalni. Jednakże jeśli potrzebujesz pomocy lekarskiej w nagłym wypadku, zapewne stało się to z Twojej winy, ponieważ Japonia ma najmniejszy odsetek zabójstw na całym świecie, lecz zarazem najwyższy samobójstw, a ulubionym miejscem nieszczęśników, którzy postanowili pożegnać się z życiem stał się las Aokigahara.

Jeśli interesują Was ceny to mogę powiedzieć, że w Polsce wcale nie mamy najgorzej. W Japonii chleb kosztuje bowiem 194 jeny (6,5 zł), a melon aż 31 tysięcy jenów (900 zł). Zastanawiacie się pewnie jak wiążą koniec z końcem? Statystyczny Sato (odpowiednik naszego Kowalskiego) zarabia 252 tysiące jenów miesięcznie (8 500 zł).

Kolejną sprawą, która mnie od dawna interesowała, a o nie umiałam jej zrozumieć to podwyższenia w domach. Otóż mogą one mieć ok. 15 cm na wejściu do mieszkania i ok. 5 cm przed poszczególnymi pokojami. Pierwsze oznacza, że w tym miejscu należy zmienić buty na kapcie, a drugie, że w tym pomieszczeniu nie wolno przebywać nawet w kapciach i trzeba je ściągnąć.

Na koniec chciałam zachęcić Was także do zainteresowania się japońskimi bajkami. (już widzę jak zirytowani otaku, którzy zapewne stanowią większość czytelników tego działu, myślą sobie, zaciskając pięści „Anime to nie bajki!”. Spokojnie, nie chodzi mi o Anime, a o najprawdziwsze bajki, lub bardziej baśnie). Po raz pierwszy spotkałam się z nimi na tej stronie http://www.jippon.pl/japonia/bajki-japonskie/index.html. Moją ulubioną jest zdecydowanie „Opowieść o herbaciarzu”, jednakże zachęcam Was serdecznie do zaznajomienia się z każdą, a jeśli to uczynicie i zrozumiecie zakończenie „Opowieści o rybaku” – proszę pomóżcie mi i wytłumaczcie w komentarzu.

Karolina Nosek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *